Przy komputerze trzeba siedzieć prosto. Dość wyświechtany slogan, z którego wszyscy zdajemy sobie sprawę i jednocześnie praktycznie nikt go nie przestrzega. O ergonomii i właściwym miejscu pracy powiedziano wiele i jednocześnie wciąż za mało, to temat na wiele innych artykułów, a może nawet konkurencyjny portal. Problemy z właściwymi miejscem pracy przy komputerze ma każdy, wystarczy przejść się po dowolnym biurze, rehabilitanci dostają zawału na miejscu :-). Co dziwne, w zasadzie potrzeba niewiele, aby zmienić ten stan rzeczy, najczęściej ludzie zwyczajnie nie wiedzą jak to wszystko powinno być ustawione a nadrzędnym celem konfiguracji miejsca pracy, jest taka pozycja monitora, w której nikt nie widzi że oglądasz redtube.com za pieniądze pracodawcy.
Jak ktoś chce się dowiedzieć więcej polecam http://www.zdrowebiuro.pl/ gdzie z zadziwiająco mała ilością marketingu poruszono najważniejsze kwestie.
Do tej pory żyłem w przekonaniu, że tego typu problemy mają “zwyczajni” użytkownicy. Hipoteza legła w gruzach za sprawą… wystawy fotograficznej. Ale po kolei.
Wystawa miała miejsce w warszawskiej Yours Gallery, niestety właśnie została zamknięta. Autor wykazał się nie lada cierpliwością i pomysłem fotografując zawodowych graczy i ich miejsca “pracy”. Sam pomysł i wykonanie bardzo ciekawe, można sobie troszkę poczytać i obejrzeć, o tutaj: http://www.yoursgallery.pl/exhibitions.php?action=details&exh_id=50. Do czego jednak zmierzam?
Można by przyjąć założenie, że młodzi, kreatywni ludzie nałogowo, a w zasadzie zawodowo zajmujący się gamingiem (graniem brzmi jakoś… dziecinnie :-)), zdają sobie chociaż w minimalnym stopniu sprawę z wpływu wysiadywania dziennie godzin przed komputerem w niewłaściwej pozycji… jeśli nie oni, to chociaż ich rodzice. Niestety nie zdają sobie. Po przeanalizowaniu zdjęć z ich “miejsc pracy” 10 na 14 przeczyło wszelkim zasadom ergonomii i zdrowego rozsądku, a idealne nie było żadne. Nieregulowane krzesła, brak podłokietników, nieprawidłowe rozłożenie myszek i klawiatur (na różnych płaszczyznach), czy nawet tak trywialne rzeczy jak nierównoległe ustawienie monitora. Co przy intensywnym wykorzystaniu niemalże gwarantuje trwałe problemy z kręgosłupem i chyba resztą ciała tez. Do końca życia.
Na podanym powyżej linku, widać zdjęcia dwóch “stanowisk pracy” o ile nie wchodzimy w kwestie estetyczną i higienę, to i tak Ci ludzie zdrowi nie będą. Pozostałe zdjęcia, musicie uwierzyć na słowo - przedstawiają identyczną sytuacje. Zastanawiające jest to, że praktycznie wszędzie można zdecydowanie polepszyć sytuacje jedynie poprzez inne ustawienie monitora, czy komputera, nie mówiąc o tym, że na regulowane krzesło dla dziecka dorzucą się prawie wszyscy rodzice, “bo dobre dla syneczka”.
Zastawiam się gdzie jest zatem błąd? Mnie akurat w szkole nauczyli o siedzeniu przy komputerze, pomijając fakt że przerobiłem 4 lata rehabilitacji w Konstancinie i zwyczajnie mam obsesje na tym punkcie. Ale problem musi być gigantyczny, te 14 biurek stanowi przekrój dzisiejszej młodzieży ekstremalnie wykorzystującej komputery. Reszta pewnie siedzi niewiele mniej, tylko zamiast w CS to na fejsbóku. Za 5-10 lat pójdą do pracy (większość już pojedzie - na wózkach inwalidzkich) i zdrowi to oni nie będą. Czy rzeczywiście nikt z tym nic nie robi?
Ergonomio! Gdzie jesteś?
co chodzi po głowie nastolatkom…
ROTFL .. ale troche przez łzy.
polecam zajrzeć sobie na ten wpis - proste badanie wykorzystujące podpowiedzi google.
huh. O_o
n.
SEclub, BU#2.5, MTS i inne literki
w dużym skrócie, zanim pozbiera się materiały, zdjęcia i inne informacje:
od wczoraj trwa MTS2oo9.. dla SEClubowców od przedwczoraj (: zaczęliśmy spotkaniem w browarmi, co było świetnym preludium do technicznego wtorq w PKMiN. możliwość porozmawiania ze śmietanką IT przy pszenicznym niefiltrowanym to miły event pozwalający poznać *osoby* a nie techników. od wtorq rano rozpoczęliśmy pracę społeczną na stanowiskach ATE – podobnie jak w zeszłym roq obsadzaliśmy z Paulą Windows Client – z tą różnicą, że teraz pod cyferką 7. opis przypadków ATE zrobię później… jak ogarnę rzeczywistość.
w tym roq sporo prezenterów z zagranicy i jak zwykle sesje zagraniczne nie są [co mnie dziwi] tymi najpopularniejszymi. najbardziej były zatłoczone sesje gibona – okazuje się, że jest bardzo duże zapotrzebowanie na sesje 4oo+ – kiedy na ekranie pokazywał się netmon i przewijały się ramki z pakietami [czy też pakiety z ramkami – zależy od kierunku patrzenia (; ] kerberosowymi, po sali przewijał się cichy szmer podziwu. ciekawym doświadczeniem były dla mnie sesje Marka Minasi – prowadzone w amerykańskim stylu aka Ballmer – głośno, ekspresyjnie, dużo biegania po sali, gestyqlacji etc. osobiście wolę bardziej stonowaną, europejską wersję (; niestety nie mogłem zobaczyć większości sesji, które chciałem – obowiązki trzymały mnie w kiosq ATE.
największym zawodem jest dla mnie bardzo mało informacji o Azure – w zasadzie była chyba tylko jedna sesja, na którą oczywiście nie mogłem pójść, ale z recenzji była na poziomie ogólnym i nic konkretnego nie było pokazane. i o dziwo odpowiedzi na część pytań dotyczących rozwiązań chmurowych dostałem z nieoczekiwanego kierunq – z ciężkiej debaty z gibonem na temat federacji i projektu geneva – to był jeden z braqjących elementów dla stworzenia infrastruktury – autoryzacja.
Bloggers Underground jak się okazało był częścią całego “community at night” – czyli spotkanie kilq społeczności. spodziewałem się ciężkiego picia i ogólnie rozumianej balangi, ale globalne zboczenie zawodowe dało w końcu znać o sobie – wszyscy sie bawili godzinami rozmawiając na tematy IT. przyznać trzeba, że w takim towarzystwie łatwo się zapomnieć we wszystkich informacjach. w skrócie - typowa impreza IT. miłym akcentem była obecność kilku osób z korpu – zwłaszcza dyrektora generalnego Jacka Murawskiego.
dziś kończy się drugi dzień – trzeba pozbierać informacje, foty, trochę pomyśleć i skrobnąć kilka informacji podsumowujących. mam nadzieję, że starczy mi sił na opisanie tego, co zrozumiałem ze scenariuszy sfederowanych, bo temat jest gorący i warty opisania…. tylko ten czas…. jakoś go ostatnio strasznie mało…
n.
Grono upada
nie tak dawno pisałem, że duzi powinni wchłonąć mniejszych, że portali społecznościowych jest za wiele… ale nie zupełnie to miałem na myśli – grono.net złożyło wniosek o upadłość.
@_@ szok. no ale niestety – jak to w artykule jest niewprost powiedziane – liczy się pomysł. wygrała gówniana nasza-klasa, bo grono jest “podróbką facebooka” nie wprowadzając nic takiego, co by ludzi zachęciło ciekawym, lokalnym pomysłem.
po kilq tygodniach używania facebooka wydaje mi się, że “podróba” przerosła w wielu kwestiach oryginał – a już na pewno w kwestii estetycznej. facebook wygrywa wielkością, nasza-klasa prymitywizmem dostosowanym do poziomu “pana waldka”. coż… coś się kończy, coś zaczyna.
n.
Strefa Ask The Expert (System Center) na MTS2009
Anorak się pochwalił, to ja też mogę ;) W tym roku będę na MTS jako ekspert od Security System Center ;) Więc w razie pytań zapraszam do ATE :D
Aha – i dzięki temu będę mógł wziąć udział w Speaker Idolu :)
EDIT: Jednak będę ekspertem od System Center – temat mi znacznie bliższy ;)
usługi społecznościowe
jest ich dużo i niewątpliwie po okresie kosmicznego boomu można zauważyć powolny stan stabilizacji i migracji do “wygranych” w tej wojnie. w sumie moje spostrzeżenia są zupełnie nie poparte statystykami a wyłącznie własnymi spostrzeżeniami ale bardzo chętnie zobaczyłbym liczby dla serwisów społecznościowych [btw. wedle słownika nie ma takiego słowa jak “społecznościowy” …a więc jaki?]. mamy w polsce swoich liderów - “nasza-klasa” i “grono” – chociaż tak na prawdę próbuje się sił w nowych – niby oryginalnych – pomysłach jak jakieś “wspólne imprezowanie” etc. imho rynek się wysycił a niemal wszystkie pomysły są już zaimplementowane w tych największych portalach jako fragment całej usługi.
to co mnie najbardziej fascynuje to fakt, że polscy odbiorcy mają tendencje do wybierania naj*jowszego systemu. w czasie, kiedy grono już dojrzało do słodkiego owocu powstała nasza-klasa – która do dziś dzień pozostaje kiczowatym tworem z niedopracowanym interfejsem, qlejącą technologią i wątpliwym zabezpieczeniem. jednak pomysł się jakoś przyjął. podobny sukces odniosło GG, które do dziś dzień pozostaje prymitywnym protokołem z wieloma brakami. a przecież było ICQ, jabber i oparte na nim twory typu konnekt i wiele innych, dojrzałych rozwiązań [msn, yahoo etc] już w czasach, kiedy GG było kiczowatym okienkiem pozwalającym wysłać wiadomość. może możliwości ma dziś dużo więcej ale imho do dziś pozostaje kiczowatym wynalazkiem konqrującym ze skypem w zajęciu pierwszego miejsca na najbardziej upstrzoną i wyładowaną aplikację. zabawne, że ICQ nie przebiło się w tamtych czasach imho głównie ze względu na to, co dziś jest postrzegane jako zaleta GG [przeładowanie kiczem] – no ale to tylko subiektywne oceny skrzywionego prosa.
niemniej już od dawna, po krótkiej fali fascynacji gronem, doszedłem do wniosq, że nie ma to jak stary dobry email. przydało by się więcej ficzerów – i niewątpliwie webowe interfejsy mailowe już to realizują. korporacyjnie takie zadanie ma outlook+MOC+sharepoint – zintegrowane usługi wymiany plików, messegingu, VoIPa, telekonf – to, co emesy pięknie nazywają “Unified Communication”. to się dzieje. google pokazał swój pomysł na zunifikowany system wymiany wiadomości… i tak chyba właśnie powinno być, chociaż trochę to potrwa. obecnie rozwiązań jest zbyt dużo, dają zbyt różne możliwości ale widać już jakiś koniec tego wyścigu – najwięksi mają [prawie] wszystko dyktując rozwój. czas na konwergencję i unicestwienie niszowych rozwiązań. mówiąc o tym co ‘ma wszystko’ mam na myśli facebooka. obiecałem sobie, że nie będę zakładał tam konta, ale ciekawość zwyciężyła. kolejny portal na którym rozejrzę się i nie-wiem-po-co-mi-to-konto. na jednej z komedii romantycznych padł świetny text, mniej-wiecej: “wysyłam semesa, potem piszę maila, do niektórych osób wysyłam wiadomości przez fejsbuka, żeby potwierdzić dowiaduje się messendżerem […]… i wszystko po to żeby na koniec dnia zostać odrzuconym z wykorzystaniem 9ciu różnych technologii”. niewątpliwie ilość mediów komunikacyjnych stała się tak olbrzymia, że po prostu coś musi się z tym stać. musi się to wszystko połączyć.
a fejsbuk – technologicznie jedynym portalem który może z nim konqrować jest grono ale imho powinni się im odsprzedać asap bo nadchodzi kres tej całej rozsypki.
na blogu michała znalazłem fajny text o najnowszym z wynalazków, z którym nie miałem do czynienia – twitter. polecam ten text bo dzięki poświeceniu 1o min na jego przeczytanie najprawdopodobniej zaoszczędzicie na zakładaniu konta i testowaniu. zaprzecza to zupełnie jakiejkolwiek konwergencji oraz faktowi, że pojedynczy ficzer dostępny niemal wszędzie, może okazać się takim przebojem po odzianiu w odpowiedni qbraczek. ogólnie text potwierdził moje postrzeganie na temat usługi chociaż aspekty społeczne mnie zaskoczyły – nie spodziewałem się takiej skali i wynikających z tego konsekwencji.
od siebie dodam, że taka usługa to imho świadectwo ogólnego uwstecznienia społeczeństwa – nie dość, że bezsensownie mnoży się technologię to widać, że masa woli nie czytać zbyt wiele. zdania złożone znikają powoli z naszego języka, zastępowane krótkimi beknięciami. chrum chrum. trzeba zmienić zasady prowadzenia w-files – nie więcej niż 160 znaków na wpis – może zdobędzie większą popularność?
fuj fuj. jesteśmy niszą ale nie mam zamiaru się z niej wyprowadzać.
dla szerokiej masy pożegnanie: chrum chrum.
n.
kryzys & gaming
po wielu miesiącach udało się w końcu zorganizować mini w-filesowe spotkanie (: jak to bywa przy takich okazjach tematy lawirowały wokół standardowych tematów. nie jest wesoło – ostatnio niemal każdy z kim nie rozmawiam zaczyna odczuwać echo kryzysu. najwyraźniej dopiero teraz w polsce na dobre odbijają się problemy finansowe firm – o prace ciężko, płace spadły, w większości firm raczej redukcje niż zatrudnienia. czy u was też tak mało optymistycznie?
jakiś czas temu pojawiła się informacja na temat nowego sposobu publikacji gier – OTOY – renderowane po stronie serwera będzie można uruchamiać w przeglądarce z pełnymi detalami. niedawno pojawiła się informacja, że OTOY jest już testowany na telefonach:
ponieważ jednak koyn ma starego xboxa cieszyliśmy się oldschoolowymi tytułami takimi jak fusion frenzy czy jakieś masowe zabijanie zombich – grupowo nie jest ważna ani grafika ani super dźwięki, tylko miodność q: a tej starym pomysłom nie braqje.
reasumując – w tych pesymistystycznach czasach w-files pozostaje na fali optymizmu i radości – i mam nadzieję, że tak właśnie pozostanie. [tym optymistyczniejszy, że skończyłem część projektu, który przez ostatni miesiąc wysycał moje życie, a najbliższy tydzień w końcu będę robił to co lubię – audyt administracyjny AD ^^’ ].
THINK POSITIVE! (=
n.
Steal this film 2
Nie jest to co prawda miejsce do promowania sztuki filmowej ale…
… ale warto zobaczyć ten dokument bo jest on o szeroko rozumianych prawach autorskich w kontekście internetu. Szczerze polecam bo takie filmy rozszerzaja horyzonty i uświadamiają w jakich specyficznych i przełomowych czasach żyjemy.
http://www.stealthisfilm.com/Part2/
i napisy:
http://www.stealthisfilm.com/subtitles/Steal%20This%20Film%20II.pl.srt
Konferencyjki, zjazdy, społeczności
Oj działo się w ciągu ostatniego miesiąca – przynajmniej u mnie ;)
Najpierw 6. maja miałem przyjemność prowadzić warsztaty Polskiej Grupy System Center na temat integracji App-V z SCCM R2. Moją prezentację można znaleźć tutaj.
Potem – 9. maja – była Majówka z IT. Część prezentacji można znaleźć znów na moim skydrive – brejk, Jacek, Grzesiek, nexor, Piotrek. Oczywiście też peki zrobił parę fotek.
No i ostatni event – spotkanie Microsoft Security Solutions Users Group – tutaj opowiadałem o Single Sign-On w środowiskach korporacyjnych. Na skydrive umieściłem: prezentację, plan samej prezentacji w OneNote i zbiór materiałów z wikipedii i technetu, które posłużyły mi do przygotowania się – również w notatniku OneNote.
I to by było na tyle. Przy okazji chciałbym wszystkich zaprosić wszystkich na kolejną mini-konferencję. Tym razem z grupą PLGSC – 25. czerwca gdzie będę opowiadać jak moje 2 ulubione produkty – SCCM i Forefront Client Security - się integrują.
EDIT: dodałem prezentację Grześka
EDIT2: Prezentacje skompletowane :)
Spotkanie ze Stevem B.
Spotkanie, spotkanie i po spotkaniu. Jak wrażenia? Koleś ma niesamowitą charyzmę. Filmiki w sieci nie oddają mu sprawiedliwości. Ogólnie na podsumowanie mam jedno zdanie - “Awesome, Baby!” ;)
PS. Tak – to ja krzyczałem “Awesome” z publiczności ;P
Blogi MS
Microsoft udostępnił listę wszystkich swoich blogów prodoktowo-pracowniczych. Więcej pod adresem http://blogs.technet.com/blogms/pages/directory-of-microsoft-team-blogs.aspx W moim czytniku RSS pojawiło się kilkanaście nowych subskrypcji (na pewno wszystkie forefronowe =P )
Nastaje czas paraliżu pracy biurowej.
Jeszcze kilka miesięcy temu przepowiadałem, a teraz fikcja staje się rzeczywistością.
Pamiętajcie, aby zainstalować DirectX’a na maszynach biurowych - na byle PIV z czipsetem intela na płycie hula jak dziki. Niższych konfiguracji nie testowałem.
Mój nick: darodaro
Czekam na kogoś kto wytestuje jak Quake Live chodzi na lapach z blueconnectem… to bedzie czad :-)
***UPDATE by n.
Umarł stary, zapalony Quake´owiec. Idzie do nieba, a tam św. Piotr zatrzymuje go i mówi:
- Choć byłeś dobry przez całe życie, byłeś dobrym ojcem i mężem, to nie mogę cię wpuścić do nieba.
- A dlaczego?
- Bo kiedy zasiadałeś za kompem, stawałeś się bezlitosnym mordercą. Zabijałeś, paliłeś, burzyłeś co się dało.
- No to co mam zrobić?
- Niestety muszę wysłać cię do piekła, ale za to, że byłeś dobry, to spełnię twoje 3 życzenia, zanim tam pójdziesz.
Quake’owiec zgodził się. I wyraził dwa swoje życzenia:
1. God Mode.
2. Give All.
- A trzecie życzenie?
- Nie trzeba. Zrzucaj mnie na dół.
Nadchodzi paraliż pracy biurowej
Panowie, narazie w fazie beta. Nie wiem kiedy będzie premiera. Ale wróżę spore powodzenie.
Ja na pewno będę fanem.
QUAKE III ZA DARMO W PRZEGLĄDARCE:
http://www.quakelive.com/
LHC
Warto chyba zaznaczyć dość istotne wydarzenie, które rozpoczęło się oficjalnie 10 września 2008.
Otóż chłopaki odpalili LHC - czyli Wielki Zderzacz Hadronów - chyba najbardziej skomplikowane urządzenie jakie wymyślił i wyprodukował człowiek. Myślę, że ta informacja powinna się u nas znaleźć z dwóch powodów:
1. Wszystkie nasze zabawki ktoś kiedyś wymyślił. A takie eksperymenty powodują ich powstawanie. Przypomnę że to właśnie towarzystwo z CERN wymyśliło WWW.
2. Podczas badania generują takie ilości danych i tak duża moc jest potrzebna do analizy tych informacji, że aż boje się pomyśleć, co mają za sprzęt tam zgromadzony, który to wszystko przetwarza i magazynuje - jak znajdę jakiś ciekawy opis na pewno wrzucę.
Pogłoski, jakoby podczas zderzania tych wszystkich cząstek może się wyprodukować czarna dziura, która nasz wszystkich pochłonie, wydają się lekko przesadzone, tym bardziej, że pełną moc urządzenia planują osiągnąć za kilka miesięcy - więc mamy jeszcze trochę czasu :-).
Linki dla ciekawych :
http://lhc.fuw.edu.pl/ - Polskie strony LHC
PAP - Strona PAP’u z polskojęzycznymi artykułami na temat LHC.
A dla wszystkich krótka ilustracja poetycka, nieznanego autora:
“Gdy we wnętrzu wielkiej beczki
Dwie pierdolną się cząsteczki
Wtedy zgaśnie światło wszędzie
i ni ch..ja nic nie będzie!”
“google yourself”
coraz częściej pojawia się powiedzenie “google yourself”. w wielu przypadkach, zanim się z kimś spotka, najpierw sprawdza się, ileż to informacji jest na temat osoby w necie. ponoć w stanach w wielu firmach w HR jest specjalne stanowisko, zajmujące się wyszukiwaniem właśnie - w Polsce póki co, jesteśmy chyba zbyt mało aktywni, a być może wyszukiwarki lepiej radzą sobie z angielskimi stronami [pewnie oba czynniki] ale nie jest łatwo zaleźć informacje o przypadkowej osobie.
aby trochę ułatwić tego rodzaju szperanie, jest ciekawy serwisik - kartoo.com, oparty [o dziwo] na silniq yahoo. Należy pamiętać, iż jest to usługa darmowa - a więc jej możliwości są ograniczone. Istnieją płatne serwisy, które mają bezpośredni dostęp do różnego rodzaju baz - chodzi głównie o wszelkiego rodzaju portale społecznościowe i fora, bo tam można wygrzebać najwięcej.
Wykorzystanie technologii
Strona CriminalSearches.com wykorzustuje Google Maps do lokalizowania przestepcow w “Twojej” okolicy. Oczywiście narazie w polscie próżno szukać po sąsiadach ale w USA działa. Możesz zobaczyć kto, gdzie, co i za co. Kolejny kamyczek do dyskuscji o przyszlości naszego społeczeństwa.
http://www.criminalsearches.com/neighborhood/default.aspx
Ale przyznam, że wpisywałem Nowy Jork oraz San Francisco i wynik był żaden.
Obrazek poniżej pochodzi z tego miejsca

nie tylko kaczory są homofobami
Polecam przeczytanie tej informacji - chciałoby się krzyknąć “O CO C’MON?!”. Na jakiej w ogóle zasadzie firma IT może preferować lub nie preferencje sexualne??
IT Bullshit Bingo
Dziś edycja specjalna. Bez polskich znakow, z maca i na goraco.
Z gory uprzejmie prosze o odpierdolenie sie wszystkich bojownikow makintoszy, mam dostep do maka i chce cos napisac na szybko, a nie przekonfigurowywac caly ten pierdolony system, zeby literki napisal, źśółń - to na wszelki wypadek, zeby mi ktos nie wmawial ze nie umiem wlaczyc polskiego pro.
Mialem dzis niewatpliwa przyjemnosc uczestniczyc w dosc miedzynarodowej konferencji, a w zasadzie warsztatach, gdzie ludzie naprawde z calej europy cos tam sobie opowiadaja. Wystepuje tu w roli czarnucha do polaczania kabli i dzieki temu mam dosc dogodna pozycje do komentarzy.
Sprawa pierwsza: co nie dziala. Chronologicznie
Mialem 4 laptopy, jednego macbooka, jeden rzutnik i nieograniczona ilosc telefonow wykrytych po blutucie, o ktorym za moment.
Pierwsze niezadzialalo wyjscie audio z laptopa prezentacyjnego, powodujac u mnie lekka nerwowke i ektremalne wkruwienie jakiegos CEO, ktory akurat prezentowal film. Na szczescie poradzilismy sobie z tym filmem z maca, na ktorego przelaczalem sie za pomoca prywatnego spiltera VGA, ktory przynioslem z domu, bo na miejscu akurat takiego nie mieli (Mariott).
Potem nie dzialal superwazny film wcisniety mi na 5 minut przed prezentacja. Superwazny film byl nagrany na nieopisanej plycie, jeden laptop mial zepsute audio out, na macu, po przegraniu (250 MB w 6 minut - moze to Rumunska plyty cd byla??) film nie zostal rozpoznany jako film (pewnie nie mialem dodatku lasica, ktory rozpoznaje rumunskie filmy). Udalo sie go odpalic na 3 z kolei laptopie. Wkurwienie bylo mniejsze.
Podczas dwukrotnie sprawdzanej videokonferencji za pomoca iChata z Chicago z jakas wazna szycha, po puszczeniu kolesia na pelen ekran, mac z nieznanych przyczyn ucial 1/3 ekranu, na szczescie koles siedzial krzywo i nikt sie nie zorientowal. Biorac po uwage ile kosztuja rozwiazania do telekonferencji firm takich jak Polycom i porownujac to z kosztem lacza z hotelu, uwazam ze poszlo zajebiscie.
Podczas przerwy podeszlo do mnie zagubione dziewcze, podejrzewam z Rosji, sadzac po cyrlicy w telefonie, proszac mnie o przegraie zdjec z telefonu, za pomoca blututa oczywiscie. PC wykryl telefon, posrod 9 innych, wymusil podanie czterocyfrowego kodu, podlaczyl go do PC i na tym sie skonczylo. Podejrzewam, ze nie umiem obslugiwac tej technologii, bo nie wiedzialem jak przegrac te zdjecia. Mac tez wykryl ten telefon (15 innych tez), przydzielil mu 8 cyfrowy kod. Moglem go uzyc w macu jako modem do polaczen gprs albo dial-in, oraz jako zdalnego kontrolera prezentacji. Opcji przegrania zdjec nie bylo. Na szczescie juz nikt z telefonem nie przychodzil.
Sprawa druga: logistyka i organizacja.
Dostawalem prezentacje i filmy we wszystkich mozliwych formatach: mpg na cd, dvd video, pamieci USB. Nie wiem na czym polega fenomen, ze niektorzy potrafia miec przygotowany film na plycie opisanej informacjami (data, temat, format), ktora odpala sie wszedzie, a inni przekazuja nieopisana plyte (wspomiany rumunski CD), z 250 - megowym MPEG’iem, ktory ma zalosna jakosc i odpala sie tylko na co drugim sprzecie. Nieduzym pocieszeniem jest fakt, ze nie tylko u nas nie dziala.
Chwala Bogu, ze wszystkie prezentacje byly w PPT, tu kolejny wielki uklon dla Billa i jego chorej, zaborczej monopolistycznej i jedenoczesnie zbawiennej dla swiata wizji. Gdyby nie ten pieprzony, obecny wszedzie, drogi i znienawidzony Ms Office takie miedzynarodowe wydarzenia nie mialy by technicznej mozliwosci zaistnienia. Gdyby pojawil sie jakis wyzwolony Szwed z prezentacja w Open officie, chyba posikalbym sie ze smiechu.
Kolejne spostrzerzenie: wszechobecny pierdolnik na pulpicie, ktory jest glownym miejscem przechowywania danych jest standardem. To wiecej niz standard, to zelazny, miedzynardowy wzorzec organizacji danych.
ABSOLUTNY BONUS na koniec. Niestety niezwiazany z prezentacja.
Obiekty: nowka sztuka BlackBerry 8800 (orange) i nowka sztuka Dell Lattitude D430 w wersji full wypas (6500 netto).
Zadanie: podlaczyc blackberry do lapa i zsynchronizowac. Stawianie lapa, konfiguracja i klon trwaly 3 dni. Po podlaczeniu blackberry po USB, system wywala bluescreen, natychmiast. Zjebalem autora instalacji i kazalem zrobic to jeszcze raz - instalka, konfiguracja, klon - kolejne 3 dni.
Tym razem sam wzialem obiekty, blackberry zabralem dyrektorowi, wstawilem do niego inna karte sim i przez bite 2 godziny konfigurowalem synchronizacje. Sprawdzilem to w kazda strone.
Final operacji: ide do dyrekcji, klade lapa na stol, wkladam karte SIM dyrektora do jego blackberry, podlaczam po USB i… system wywala bluescreen, natychmiast. SYSTEM WYPIEPRZA sie DO BLUESCREENA, Z POWODU KARTY SIM W TELEFONIE. sam nie wierze w to co pisze ale takie sa fakty. Chyba warstwowy model budowy aplikacji nie zadzialal. Oczywiscie obejdziemy to jakos, ale powoli dostaje paranoi.
To tyle z pola walki z technologia. Na wnioski nie mam sily.
Zielone mi c.d.
Ja dokładnie trzy tygodnie temu niezależnie od Daro robiłem podobny test.
U mnie były dwa tryby testowane: tryb czuwania (czyli wlaczony do pradu tak jak zostaje jak wychodze z domu) i wlaczony,
kreska oznacza ze nie bylo trybu stand by i pobierał zero WAT.
Lampka ikea - 20W
Linksys WRT54GL - 5,3W
drukarka canon mp510 5,1W nie sprawdziłem wczasie drukowania
dysk250GB w obudowie Welland 747 0,6W 20W
PS3 1W 120-140W
dekoder N 13,2W 13,5W
monitor benq 0W 100W
glosniki logitech5500 8,3W 21,6W
zasilacz laptopa podlaczony do pradu 8,3W
laptop podlaczony do pradu naladowany 25-50W zalezy co robilem na kompie
niszczarka dokumentow 0W 50-75W
czajnik 0W 200W (dziwne ale tylko 200W)
jak wychodzilem z domu to w tym czasie zassysalo sie ok 40W nonstop
wieczorami potrzebuje jakies 300W jak siedze w pokoju
wnioski:
rozdzielilem urzadzenia na listwy tak aby wylaczac te ktora generuje 40W
dlaczego:
lepsze samopoczucie, tak samo lepiej mi smakuja zakupy ktore przynosze w siatce z materialu a nie foliowej(o ile ja wezme na zakupy ;)
a to? http://technow.pl/zrelaksuj-sie-na-swoim-super-krzesle chociaż nic nie rozumiem z filmu to chyba jest wygodne :)
O, Daro, to ja mam pytanie — czy wiesz gdzie można kupić dobre, mocne porządne, ergonomiczne krzesło nie wydając na to dwóch czy trzech wypłat? Bo szukam, i nie mogę znaleźć nic sensownego — a kręgi już piszczą błagalnie o ulżenie im w cierpieniu… :)
@mwd
A jak duzą masz wyplate??? Ja coś tam sobie zakupiłem … fakt ze troche kosztowalo … ale coz, w cos trzeba zainwestowac.
No to ja załatwiam to bezkosztowo … z pozycji “siadam tylko na chwilke” zmieniłem na “jestem patyczakiem” zmieniająć co chwila na “eee mam to wszysko w dupie”… w sumie to nawet wygodnie ;)