http://acta.wikidot.com/petycja
eN.
…szybszy od strzału – czy to superman? nie! to chrom (;
eN.
Jedno pytanie, różne odpowiedzi a sporo z nich zapewne bardzo emocjonalnych, nie wiedzieć czemu ludzie przywiązują się do swoich przeglądarek i bronią ich zaciekle ;) Zresztą odkąd dla Chrome jest AdBlock to nie widzę w sensu używania FF, poza (jeszcze) webdeveloperką a to z powodu FireBuga.
Parę dni temu serwis Tom’s Hardware opublikował dość obszerny test pięciu przegladarek [Chrome(4.0.249.78), Opera(10.50), Safari(4.04), Firefox(3.6), Internet Explorer(8)]. Według testujących żółtą koszulkę lidera dzierży Google Chrome.
Cały test: http://www.tomshardware.com/reviews/firefox-chrome-opera,2558.html
Ostatnimi czasy wszyscy [no – prawie wszyscy – na pewno wiecie kto odstaje ;-)] producenci przeglądarek optymalizowali silniki JavaScript. Czy można zrobić coś jeszcze? Oczywiście, jest kolejny obszar w którym jest jeszcze sporo miejsca na poprawę. Kto powiedział, że akcelerator jest tylko do grania ;) W Windows 7 (i Windows Vista też z zainstalowanym Platform Update, info też tu, do ściągnięcia przez WU) małymiękki udostępnił nowe api Direct2D [sprzętowo realizowana grafika wektorowa] i DirectWrite [sprzętowy rendering tekstu]. Do kompletu mamy dostępne wersje testowe FireFoxa 3.7. Żeby skorzystać z dobrodziejstwa inwentarza trzeba trochę podkręcić FF w about:config ustawić:
Dokładniejsze info o konfiguracji FF jest tu.
I zrestartować FF. Skąd wiemy, że działa? Zerknąć tu – powinno być naprawdę płynnie. Innymi aplikacjami gdzie odczujemy wyraźną poprawę są Google Maps i Bing Maps. Zresztą poklikajta samemu i porównajta z Waszymi ulubionymi przeglądarkami.
MS również podąża tą drogą – IE9 zrobi dobry użytek z Direct2D i DirectWrite [info tu i tu]. A co z Chrome? No niestety nieprędko się chyba doczekamy… A szkoda.
wave został wykorzystany w praktyce – powstał google buzz. ja gadżety lubię i chętnie się zapoznałem z podstawowymi funkcjami ale opinie są różne… zwłaszcza, że buzz dodaje się niejako z automatu – oczywiście trzeba się zgodzić ale…
eN.
enigmatyczny tytuł. dzisiejszy dowcip na bashu przypomniał mi ciekawy problem, na jaki zwrócił mi uwagę .. chyba Cabi?
>mon< zastanawiales sie kiedys, co zostanie po tobie na tym swiecie?
>Gavron< profil na naszej klasie :/
no właśnie. zakładamy profile - liczby idą w miliony. potem nagle ludzie umierają - mniej lub bardziej naturalnie [o ile śmierć może w ogóle być nienaturalna] i zostają ich zdjęcia, informacje, przemyślenia, pliki… czyli to, co dziś jest zalążkiem ‘memory dumpu’, backup rzeczywistości. co teraz firma, która przechowuje informacje ma zrobić? oczywiście najmniejszym problemem jest to, że takie pliki leżą sobie odłogiem. można tu wprowadzić politykę w stylu ‘5 lat nieużywane - do kosza’. poważniejszym aspektem, który powinien być rozwiązany prawnie to kto ma prawo do tego profilu? czy rodzina możne przejąć konto? czy może dostać się do pliqw i danych? mogą tam przecież być informacje działające na niekorzyść truposza i być może by sobie nie życzył .. a może odwrotnie - właśnie.
rozwój portali i takich przechowalni danych to w zasadzie ostatnie 1o lat. z tego tak ‘na oko’ ze 3-4 lata prawdziwego boomu. w tym czasie umarło stosunkowo niewiele osób zwłaszcza, że większa część odbiorców to osoby młode. a w pewnym wieq o takich drobnostkach się nie myśli [sursum corda vs memento mori (; ].
warto się zastanowić nad tym, gdzie jesteśmy przechowywani - wszak to nasze myśli, wypociny, fragmenty rzeczywistości - i mogą mieć bardzo różną wartość.
eN.
dobry, wygadany subiekt to podstawa sklepowego businessu. lubię małe sklepiki, gdzie właściciel jest hobbystą, wie co sprzedaje, potrafi doradzić i opowiedzieć o produkcie. tego braqje w molochach. dziś w MM zostałem porażony wiedzą wygadanego subiekta - całe moje studia mogę sobie w buty wsadzić ponieważ to, czego się dowiedziałem - czyli Prawdziwej Historii Internetu i Wszystkiego - jest jedyną prawdziwą wiarą. a są to takie informacje jak:
ponieważ nie chciałem do końca utracić samoświadomości ewakuowałem się w popłochu, współczując potencjalnym klientom owego subiekta. że na świecie są ignoranci to wiem - wystarczy, że czasem spojrzę w lusterko, ale jedno mnie zdumiewa: pewności siebie, z jaką wygłaszane były owe kwestie pozazdrościłby Mussolini a nawet 12 apostołów. niewiarygodne.
nie byłem atakowany przez Linuxowców i Applowców od tak dawna, że myślałem, iż faszyzm umarł. huh. świat nadal jest światem - jest w tym jakaś nutka optymizmu.
nie sądzę, żeby czytelnicy w-files potrzebowali ale:
eN.
Warte odnotowania :)
Google uruchomil publicznego DNS-a pod adresami:
Pierwszy DNS: 8.8.8.8
Drugi DNS: 8.8.4.4
Chcą nam zapewnić szybszy dostęp do nazw dzięki swoim doświadczeniom w tej dziedzinie.
Info z: http://googleblog.blogspot.com/2009/12/introducing-google-public-dns.html
daleko temu do tego, co by się chciało rozumieć przez augmented reality, ale to spory krok - tego rodzaju projekty otworzą rynek na nowe pomysły (:
ROTFL .. ale troche przez łzy.
polecam zajrzeć sobie na ten wpis - proste badanie wykorzystujące podpowiedzi google.
huh. O_o
n.
Ziemek podzielił się ze mną interesującym newsem :) Pod koniec września pokaże się XMPP Gateway do OCSa :) Czyli z Office Comunicatora robi się multikomunikator :D
nie tak dawno pojawił się Bing a już lada moment ma być wersja 2.o. jak można przeczytać w opisach ludzie spodziewają się wielu nowych ficzerów związanych z wyszukiwaniem na mapie, korki drogowe etc – ale wszystko na razie to plotki z tweetera.
po kilq miesiącach testów [Bing pojawił się w maju] mam już jakąś opinię na temat Binga – niewątpliwie bije na głowę wszystkie silniki jakie emes wydał wcześniej. uważam, że zaczyna być godnym konkurentem dla googla chociaż nadal wyniki weryfiqje w googlu – i mam dużo lepsze trafienia. kolejny wieeeeeeelki plus to to, że w końcu witryny emesa spójnie używają jednego silnika co ułatwia korzystanie z tych portali. nie narzekam również na prędkość podawania wyników.
dużo zalet ale google w kwestii podstawowego wyszukiwania nadal jest moim #1. ciekaw jestem waszej opinii – ile osób korzysta z binga jako pierwszej wyszukiwarki?
i kilka tips’n’trips dla Binga – top 5o bing hacks
**UPDATED
testuje te tips’n’tricks i większosć jakoś nie chce działać. jak zacząłem głębiej przeglądać linki okazało się, że pokazują sposoby dla google. w bingu najwyraźniej nie ma kalkulatora, definicji, nie za bardzo działa encarta ani informacja o walutach ):
buu.
n.
fajny link dla fanów SF, gadżeciarzy i futurystów – ogólnie dla osób, które nie tyle “lubią na bieżąco” a raczej mocno do przodu (; H+ magazine.
liczne artykuły, video i ciekawostki – jak np. art o egzoszkieletach
n.
nie tak dawno pisałem, że duzi powinni wchłonąć mniejszych, że portali społecznościowych jest za wiele… ale nie zupełnie to miałem na myśli – grono.net złożyło wniosek o upadłość.
@_@ szok. no ale niestety – jak to w artykule jest niewprost powiedziane – liczy się pomysł. wygrała gówniana nasza-klasa, bo grono jest “podróbką facebooka” nie wprowadzając nic takiego, co by ludzi zachęciło ciekawym, lokalnym pomysłem.
po kilq tygodniach używania facebooka wydaje mi się, że “podróba” przerosła w wielu kwestiach oryginał – a już na pewno w kwestii estetycznej. facebook wygrywa wielkością, nasza-klasa prymitywizmem dostosowanym do poziomu “pana waldka”. coż… coś się kończy, coś zaczyna.
n.
jest ich dużo i niewątpliwie po okresie kosmicznego boomu można zauważyć powolny stan stabilizacji i migracji do “wygranych” w tej wojnie. w sumie moje spostrzeżenia są zupełnie nie poparte statystykami a wyłącznie własnymi spostrzeżeniami ale bardzo chętnie zobaczyłbym liczby dla serwisów społecznościowych [btw. wedle słownika nie ma takiego słowa jak “społecznościowy” …a więc jaki?]. mamy w polsce swoich liderów - “nasza-klasa” i “grono” – chociaż tak na prawdę próbuje się sił w nowych – niby oryginalnych – pomysłach jak jakieś “wspólne imprezowanie” etc. imho rynek się wysycił a niemal wszystkie pomysły są już zaimplementowane w tych największych portalach jako fragment całej usługi.
to co mnie najbardziej fascynuje to fakt, że polscy odbiorcy mają tendencje do wybierania naj*jowszego systemu. w czasie, kiedy grono już dojrzało do słodkiego owocu powstała nasza-klasa – która do dziś dzień pozostaje kiczowatym tworem z niedopracowanym interfejsem, qlejącą technologią i wątpliwym zabezpieczeniem. jednak pomysł się jakoś przyjął. podobny sukces odniosło GG, które do dziś dzień pozostaje prymitywnym protokołem z wieloma brakami. a przecież było ICQ, jabber i oparte na nim twory typu konnekt i wiele innych, dojrzałych rozwiązań [msn, yahoo etc] już w czasach, kiedy GG było kiczowatym okienkiem pozwalającym wysłać wiadomość. może możliwości ma dziś dużo więcej ale imho do dziś pozostaje kiczowatym wynalazkiem konqrującym ze skypem w zajęciu pierwszego miejsca na najbardziej upstrzoną i wyładowaną aplikację. zabawne, że ICQ nie przebiło się w tamtych czasach imho głównie ze względu na to, co dziś jest postrzegane jako zaleta GG [przeładowanie kiczem] – no ale to tylko subiektywne oceny skrzywionego prosa.
niemniej już od dawna, po krótkiej fali fascynacji gronem, doszedłem do wniosq, że nie ma to jak stary dobry email. przydało by się więcej ficzerów – i niewątpliwie webowe interfejsy mailowe już to realizują. korporacyjnie takie zadanie ma outlook+MOC+sharepoint – zintegrowane usługi wymiany plików, messegingu, VoIPa, telekonf – to, co emesy pięknie nazywają “Unified Communication”. to się dzieje. google pokazał swój pomysł na zunifikowany system wymiany wiadomości… i tak chyba właśnie powinno być, chociaż trochę to potrwa. obecnie rozwiązań jest zbyt dużo, dają zbyt różne możliwości ale widać już jakiś koniec tego wyścigu – najwięksi mają [prawie] wszystko dyktując rozwój. czas na konwergencję i unicestwienie niszowych rozwiązań. mówiąc o tym co ‘ma wszystko’ mam na myśli facebooka. obiecałem sobie, że nie będę zakładał tam konta, ale ciekawość zwyciężyła. kolejny portal na którym rozejrzę się i nie-wiem-po-co-mi-to-konto. na jednej z komedii romantycznych padł świetny text, mniej-wiecej: “wysyłam semesa, potem piszę maila, do niektórych osób wysyłam wiadomości przez fejsbuka, żeby potwierdzić dowiaduje się messendżerem […]… i wszystko po to żeby na koniec dnia zostać odrzuconym z wykorzystaniem 9ciu różnych technologii”. niewątpliwie ilość mediów komunikacyjnych stała się tak olbrzymia, że po prostu coś musi się z tym stać. musi się to wszystko połączyć.
a fejsbuk – technologicznie jedynym portalem który może z nim konqrować jest grono ale imho powinni się im odsprzedać asap bo nadchodzi kres tej całej rozsypki.
na blogu michała znalazłem fajny text o najnowszym z wynalazków, z którym nie miałem do czynienia – twitter. polecam ten text bo dzięki poświeceniu 1o min na jego przeczytanie najprawdopodobniej zaoszczędzicie na zakładaniu konta i testowaniu. zaprzecza to zupełnie jakiejkolwiek konwergencji oraz faktowi, że pojedynczy ficzer dostępny niemal wszędzie, może okazać się takim przebojem po odzianiu w odpowiedni qbraczek. ogólnie text potwierdził moje postrzeganie na temat usługi chociaż aspekty społeczne mnie zaskoczyły – nie spodziewałem się takiej skali i wynikających z tego konsekwencji.
od siebie dodam, że taka usługa to imho świadectwo ogólnego uwstecznienia społeczeństwa – nie dość, że bezsensownie mnoży się technologię to widać, że masa woli nie czytać zbyt wiele. zdania złożone znikają powoli z naszego języka, zastępowane krótkimi beknięciami. chrum chrum. trzeba zmienić zasady prowadzenia w-files – nie więcej niż 160 znaków na wpis – może zdobędzie większą popularność?
fuj fuj. jesteśmy niszą ale nie mam zamiaru się z niej wyprowadzać.
dla szerokiej masy pożegnanie: chrum chrum.
n.
takie umierające media to dyski optyczne – CD, DVD, BlueRay i inne wynalazki. zbyt odważnie? BlueRay jest nowością więc jak może umrzeć? tego rodzaju nośniki to przede wszystkim dwa przemysły – IT oraz Multimedia [fonografia, przemysł filmowy]. pytanie numer jeden – ile z czytelników ma czytnik BlueRay , a potem ile z tych osób ma na myśli swojego playstation 3 (; ,a następnie ile razy z niego skorzystała? pytanie dalsze – jaki procent rynq światowego ma BlueRay w porównaniu do klasycznego DVD? nie wiem – ale spodziewam się, że liczby są małe. niewątpliwie w skostniałym przemyśle filmowym tego rodzaju media się utrzymają jeszcze dłuższy czas z prostego powodu – prawa autorskie, ciągłe, bezsensowne wojny o sposoby dystrybucji. firmy żyjące w poprzedniej epoce i nie potrafiące poradzić sobie z nowym rynkiem dostosowując prawo do Internetu, P2P, VoD, TVOnline i wszystkiego tego, co próbuje wybuchnąć, a co owe firmy próbują przygasić ciągłymi rozprawami sądowymi – zamiast zainwestować w modernizację prawa, sposoby dystrybucji etc. natomiast w IT – czy ktokolwiek odczuwa potrzebę jakichkolwiek krążków?
legalnie czy nie – rynek żyje i ma się dobrze. kto nie potrafi na tym zarobić – traci. to jest niepowstrzymany kierunek. wygoda, ekologia i minimalizacja ceny – łatwość zaqpu, eliminacja pośredników, eliminacja nośników, logistyki, transportu itp itd etc…. po prostu tak musi być bo to wygodne. nośniki optyczne są u skraju życia. być może wyjdzie jeszcze jeden genialny standard – 1o.ooo warstwowy krążek o wielkości standardowego CD – tylko dla kogo? po co? kto zainwestuje w kolejne urządzenie?
jakiś czas temu umarły tzw. dyskietki – nośniki magnetyczne, które podobnie do CD/DVD przez wiele lat hamowały rozwój, a windows aż do wersji w2k3 – już po śmierci flopów – nadał nie potrafił się bez flopa obejść. to niewiarygodne jak pewne standardy utrwalają się – nie tylko na rynq masowym ale również w produktach tworzonych przez elitę rynq developerskiego. co nam do dziś zostaje z umierających CD [bo kto ma jeszcze w domu CD-ROMa?]? niewiele - bezsensowny podział plików na 7oo MB.
Ciekawym problemem jest sposób dostępu do danych przetrzymywanych na takich mediach. Kiedyś czytałem art o firmie w GB, która zajęła się stworzeniem dostępu do danych na archaicznych nośnikach, bo w wielu miejscach jeszcze można znaleźć informacje nie tylko na CD czy flopach ale dyskach bębnowych czy kartach perforowanych: instytucje państwowe, biblioteki, uczelnie – tak często można dokopać się jeszcze do takich wynalazków.
świat przyszłości to świat bez mediów fizycznych – wszystko zastąpione siecią i dostępem zdalnym – uzupełnione bardziej uniwersalnym standardem – jak dyski USB, które nie określają fizycznego nośnika [magnetyczny, optyczny, SSD, flash] – a tylko sposób dostępu. do pełni szczęścia brakuje tylko równie uniwersalnego prawa, będącego nadążać za technologią q:
n. back from the dead
EE to dziwny wynalazek i przykład tego, jak można zarobić za darmo – experci, którzy dają na tej stronie odpowiedzi nie dostają kasy – tak samo jak na większości innych forów. mimo to dostęp do EE jest płatny – a więc ktoś zgarnia kasę za wolontaryjną pracę innych. najs.
przy okazji znajomy podesłał mi linka do artu opisującego jak podejrzeć odpowiedź na EE za free
n.
Tak, tak Google wydaje swój system operacyjny dla desktopów i nie będzie to Android.
Jak można przeczytać nowy OS o nazwie jak w tytule ma ukazać się w 2Q2010.
Czekamy z niecierpliwością :)
http://googleblog.blogspot.com/2009/07/introducing-google-chrome-os.html
a bo to z lokalnego cache-a wczytywane były strony…