wstęp do śmierci
enigmatyczny tytuł. dzisiejszy dowcip na bashu przypomniał mi ciekawy problem, na jaki zwrócił mi uwagę .. chyba Cabi?
>mon< zastanawiales sie kiedys, co zostanie po tobie na tym swiecie?
>Gavron< profil na naszej klasie :/
no właśnie. zakładamy profile - liczby idą w miliony. potem nagle ludzie umierają - mniej lub bardziej naturalnie [o ile śmierć może w ogóle być nienaturalna] i zostają ich zdjęcia, informacje, przemyślenia, pliki… czyli to, co dziś jest zalążkiem ‘memory dumpu’, backup rzeczywistości. co teraz firma, która przechowuje informacje ma zrobić? oczywiście najmniejszym problemem jest to, że takie pliki leżą sobie odłogiem. można tu wprowadzić politykę w stylu ‘5 lat nieużywane - do kosza’. poważniejszym aspektem, który powinien być rozwiązany prawnie to kto ma prawo do tego profilu? czy rodzina możne przejąć konto? czy może dostać się do pliqw i danych? mogą tam przecież być informacje działające na niekorzyść truposza i być może by sobie nie życzył .. a może odwrotnie - właśnie.
rozwój portali i takich przechowalni danych to w zasadzie ostatnie 1o lat. z tego tak ‘na oko’ ze 3-4 lata prawdziwego boomu. w tym czasie umarło stosunkowo niewiele osób zwłaszcza, że większa część odbiorców to osoby młode. a w pewnym wieq o takich drobnostkach się nie myśli [sursum corda vs memento mori (; ].
warto się zastanowić nad tym, gdzie jesteśmy przechowywani - wszak to nasze myśli, wypociny, fragmenty rzeczywistości - i mogą mieć bardzo różną wartość.
eN.
Kim jestem? - takie tylko przemyślenie
Jeżeli udało ci się naprawić produkt którego nie znałeś, za pomocą narzędzi które właśnie gdzieś znalazłeś, i nikt wokół ciebie nie wie jak to zrobiłeś …. To albo jesteś specem IT, albo licealistą prenumerującym CHIP’a. Jak rozstrzygnąć ten dylemat … Jeżeli po “akcji” wiesz jak doszło do awarii, jaki mechanizm nie zadziałał prawidłowo i co właściwie musiałeś zrobić, żeby przywrócić funkcjonowanie produktu / usługi, a do tego potrafisz to wszystko wytłumaczyć innym i doradzić jak uniknąć podobnych wypadków w przyszłości, to prawdopodobnie jesteś ekspertem.
Logujesz się, poznajesz środowisko, słuchasz jego głosów w logach, wypytujesz o aplikację i zaczynasz zadawać jej pytania, testować i sprawdzać jej odpowiedzi …. Jesteś przypadkiem eksperta, który spala się pisząc dokumentację, ale ładuje baterię podnosząc upadłe usługi …. Jednym słowem przypadek beznadziejny…. Sprzęty coraz bardziej niezawodne, systemy stabilne … co robić? Psuć ? Sabotować …. NIE … Upgradować!
Nowe wersje, nowe problemy, nowe wyzwania !!!
TrueCrypt i zła pokojówka
Joanna Rutkowska popełniła bardzo ciekawy wpis na blogu Invisible Things Lab. Okazuje się, że TC można połamać… i to w miarę łatwo… Czas kupić sprzęt z TPM…
Teoria spisku 2.0
Raz:
Macie picasa 3.5?
http://googleblog.blogspot.com/2009/09/picasa-35-now-with-name-tags-and-more.html
Wśród nowych bajerów rozpoznawanie twarzy - fajny feature. Programik sam skanuje zdjęcia w poszukiwaniu twarzy, a potem automatycznie przyporządkowuje je do konrkentej osoby. Chcecie zobaczyć wszystkie zdjęcia z nexorem? prosze bardzo.
Dwa:
Kojarzycie google street view? Niezle, ulice w stanach można oglądać. A kojarzycie http://www.norc.pl/ Chłopaki chyba z węgier, zrobili tego kilka razy wiecej niż google i moge oglądać na stronie klatke mojego bloku na Targówku, w którym spędziłem sporą cześć życia.
Trzy:
Kto dostał zdjęcie z fotoradaru za przekroczenie prędkości? Ile mamy kamer monitorujących ruch na mieście? Czy ciężko jest zamontować kamerke 360stopni na dachu każdej taksówki czy radiowozu, i przekazywać obraz on-line do jakiegoś centrum danych, po hdspa? wysoka jakośc obrazu na żywo?
Cztery
Łaczymy te opcje: kupujemy od googla czy kogoś tam innego licencje na engine do wyszukiwanie twarzy, zbieramy on-line obraz z kamer z danego miasta + z tych na taksówkach/radiowozach, mielimy to w centrum danych, ktorego sfinasnowanie nie wymaga rezerw NBP, a dwóch, trzech większych firm. Mamy system, który umożliwi nam monitorowanie na bieżąco, praktycznie całej metropolii i znalezienie dowolnej osoby z kilkuminutowym? kilkusendundowym (zależne od mocy przetwarzania) opóźnieniem. Pełna inwigilacja!
Oczywiście to model, choci mi o zwrócenie uwagi na fakt, że mamy w rękach (nie w labolatoriach wojskowych) narzędzia umożliwiające pełną kontrole nad wieloma aspektami naszego życia. Ide o zakład, że coś takiego jak powyżej opisana koncpecja prędzej czy później bedzie (już jest?) w rekach jakiegoś Interpolu czy CIA.
Zaprawde żyjemy w ciekawych czasach.
Ważne: pomysłodawcą całej koncepcji był Wiktor, ja tylko pisałem po zachęcie Nexora :-)
transhuman, transbeman
niektórzy boją się wizji, które im sprzedaję - porzucimy ciała, zamienimy się w informację, będziemy wszędzie. czym jest rzeczywistość? kiedy rozbije się quarki na mniejsze, a tamte na jeszcze mniejsze… co będzie na końcu? bit informacji. przetwarzamy, dążymy, żyjemy… wszystko to informacje - cele, marzenia, przeżycia - to, że nie potrafimy często ich przeanalizować i przyswoić nie znaczy, że ich nie ma, czy że są niepodzielne. wszechświat składa się z informacji… inaczej - wszechświat TO informacje.
postępująca technologia jest równie przerażająca jak wyprawa w nieznane - z tą różnicą, że teraz zamiast “wybierać się w nieznane” to nieznane zaczyna nas obejmować - zaczynamy żyć na płaszczyznach abstrakcji, które większość przyjmuje jako codzienność nawet nie zdając sobie z tego sprawy. ludzie korzystają z zabawek, których nie rozumieją, ale te pchają cywilizację w nową erę. erę transhumanizmu. wynalazki, które powstają, powodują, że już dziś zaczynamy odważnie sięgać po takie wartości jak uwolnienie od cierpienia, chorób, a nawet nieśmiertelność - bo jeśli zdygitalizujemy swój umysł będziemy mogli go powielić, zmodyfikować, przesłać, zapakować w inną kapsułkę [ciało]… możliwości są tak olbrzymie… wręcz nieograniczone. transhumanizm w skrócie określa się mianem H+ - “więcej niż człowiek” i taka jest nazwa site’u, który już raz polecałem, polecam teraz, i najpewniej nie jest to raz ostatni (;
powstają marnawe produkcje w stylu surogatów, pokazujące niedojrzałe wizje, próbujące przerazić publiczkę konsekwencjami możliwości przejścia do sztucznego ciała. zróbmy krok dalej - po co ciało? przyzwyczajenie… kiedyś nie będzie potrzebne - the era of flash is over - transBeMan. jestem bardzo ciekaw tej produkcji i liczę na to, że będzie ambitnym podjęciem tematu.
tymczasem polecam artykuł na h+ dotyczący transpłciowości i transhumanizmu [czyżby transbemanism wchodził do słownika?] będący ciekawą dysqsją na temat zagrożeń i zalet możliwości zuploadowania siebie. autor odwołuje się do rozmów z Martine Rothblatt [transseksualistka - a więc osoba, która wie o transformacji z autopsji], która ma duże osiągnięcia w dziedzinie bioetyki. artykuł niezwykle intrygujący chociaż imho prezentuje wizję “przejściową” - odwołując się do płciowości i prezentując zdygitalizowane byty bardzo indywidualnie. imho dość naturalnym krokiem będzie unifikacja i ujednolicenie - walki zdygitalizowanych bytów, wchłonięcie i eliminacja słabszych idei - woja informacyjna q: oj wizje można by toczyć w nieskończoność… to daje takie pole do otwarcia się na … na wszystko…
panie Jacku!!! piszże pan kolejne tomy bo ileż można czekać! póki co nie mamy wieczności…
a co do ’surogatów’ to całkiem niezła wizja prezentowana jest przez Richarda Morgana.
n.
jak zwykle w chaosie
czy kiedyś poukładam myśli?
w sumie mam to w nosie
zniszczeją, zgniją, prysną…
magazyn futurystów
fajny link dla fanów SF, gadżeciarzy i futurystów – ogólnie dla osób, które nie tyle “lubią na bieżąco” a raczej mocno do przodu (; H+ magazine.
liczne artykuły, video i ciekawostki – jak np. art o egzoszkieletach
n.
usługi społecznościowe
jest ich dużo i niewątpliwie po okresie kosmicznego boomu można zauważyć powolny stan stabilizacji i migracji do “wygranych” w tej wojnie. w sumie moje spostrzeżenia są zupełnie nie poparte statystykami a wyłącznie własnymi spostrzeżeniami ale bardzo chętnie zobaczyłbym liczby dla serwisów społecznościowych [btw. wedle słownika nie ma takiego słowa jak “społecznościowy” …a więc jaki?]. mamy w polsce swoich liderów - “nasza-klasa” i “grono” – chociaż tak na prawdę próbuje się sił w nowych – niby oryginalnych – pomysłach jak jakieś “wspólne imprezowanie” etc. imho rynek się wysycił a niemal wszystkie pomysły są już zaimplementowane w tych największych portalach jako fragment całej usługi.
to co mnie najbardziej fascynuje to fakt, że polscy odbiorcy mają tendencje do wybierania naj*jowszego systemu. w czasie, kiedy grono już dojrzało do słodkiego owocu powstała nasza-klasa – która do dziś dzień pozostaje kiczowatym tworem z niedopracowanym interfejsem, qlejącą technologią i wątpliwym zabezpieczeniem. jednak pomysł się jakoś przyjął. podobny sukces odniosło GG, które do dziś dzień pozostaje prymitywnym protokołem z wieloma brakami. a przecież było ICQ, jabber i oparte na nim twory typu konnekt i wiele innych, dojrzałych rozwiązań [msn, yahoo etc] już w czasach, kiedy GG było kiczowatym okienkiem pozwalającym wysłać wiadomość. może możliwości ma dziś dużo więcej ale imho do dziś pozostaje kiczowatym wynalazkiem konqrującym ze skypem w zajęciu pierwszego miejsca na najbardziej upstrzoną i wyładowaną aplikację. zabawne, że ICQ nie przebiło się w tamtych czasach imho głównie ze względu na to, co dziś jest postrzegane jako zaleta GG [przeładowanie kiczem] – no ale to tylko subiektywne oceny skrzywionego prosa.
niemniej już od dawna, po krótkiej fali fascynacji gronem, doszedłem do wniosq, że nie ma to jak stary dobry email. przydało by się więcej ficzerów – i niewątpliwie webowe interfejsy mailowe już to realizują. korporacyjnie takie zadanie ma outlook+MOC+sharepoint – zintegrowane usługi wymiany plików, messegingu, VoIPa, telekonf – to, co emesy pięknie nazywają “Unified Communication”. to się dzieje. google pokazał swój pomysł na zunifikowany system wymiany wiadomości… i tak chyba właśnie powinno być, chociaż trochę to potrwa. obecnie rozwiązań jest zbyt dużo, dają zbyt różne możliwości ale widać już jakiś koniec tego wyścigu – najwięksi mają [prawie] wszystko dyktując rozwój. czas na konwergencję i unicestwienie niszowych rozwiązań. mówiąc o tym co ‘ma wszystko’ mam na myśli facebooka. obiecałem sobie, że nie będę zakładał tam konta, ale ciekawość zwyciężyła. kolejny portal na którym rozejrzę się i nie-wiem-po-co-mi-to-konto. na jednej z komedii romantycznych padł świetny text, mniej-wiecej: “wysyłam semesa, potem piszę maila, do niektórych osób wysyłam wiadomości przez fejsbuka, żeby potwierdzić dowiaduje się messendżerem […]… i wszystko po to żeby na koniec dnia zostać odrzuconym z wykorzystaniem 9ciu różnych technologii”. niewątpliwie ilość mediów komunikacyjnych stała się tak olbrzymia, że po prostu coś musi się z tym stać. musi się to wszystko połączyć.
a fejsbuk – technologicznie jedynym portalem który może z nim konqrować jest grono ale imho powinni się im odsprzedać asap bo nadchodzi kres tej całej rozsypki.
na blogu michała znalazłem fajny text o najnowszym z wynalazków, z którym nie miałem do czynienia – twitter. polecam ten text bo dzięki poświeceniu 1o min na jego przeczytanie najprawdopodobniej zaoszczędzicie na zakładaniu konta i testowaniu. zaprzecza to zupełnie jakiejkolwiek konwergencji oraz faktowi, że pojedynczy ficzer dostępny niemal wszędzie, może okazać się takim przebojem po odzianiu w odpowiedni qbraczek. ogólnie text potwierdził moje postrzeganie na temat usługi chociaż aspekty społeczne mnie zaskoczyły – nie spodziewałem się takiej skali i wynikających z tego konsekwencji.
od siebie dodam, że taka usługa to imho świadectwo ogólnego uwstecznienia społeczeństwa – nie dość, że bezsensownie mnoży się technologię to widać, że masa woli nie czytać zbyt wiele. zdania złożone znikają powoli z naszego języka, zastępowane krótkimi beknięciami. chrum chrum. trzeba zmienić zasady prowadzenia w-files – nie więcej niż 160 znaków na wpis – może zdobędzie większą popularność?
fuj fuj. jesteśmy niszą ale nie mam zamiaru się z niej wyprowadzać.
dla szerokiej masy pożegnanie: chrum chrum.
n.
Windows Server 2008 R2 – File Classification Infrastructure (FCI)
Przygotowując się powoli do migracji głównego serwera plików z Pingwina na DFS trafiłem na fajny nowy ficzer w WS2008R2 - File Classification Infrastructure (FCI). W dużym skrócie – pseudo inteligentny system zarządzania i klasyfikacji plików na serwerze. zapowiada się ciekawie – trzeba będzie potestować ;)
Więcej do poczytania/obejrzenia:
http://www.microsoft.com/windowsserver2008/en/us/fci.aspx
http://channel9.msdn.com/tags/fci/ – fajne filmiki
http://blogs.technet.com/filecab/archive/tags/File+Classification+Infrastructure+_2800_FCI_2900_/default.aspx – blog zespołu File Servera
Ciekawe czasy
„Obyś żył w ciekawych czasach” - chińskie przekleństwo, które nie wydaje mi się aż takie złe. Gdy byłem mały, po wielu książkach sf i pierwszych gwiezdnych wojnach w kinie, marzyłem sobie, że w końcu odkryjemy (a w zasadzie zostaniemy odkryci) całe sprzymierzenie kosmicznych ras i włączy ono nas do swojego ugrupowania. Dzięki czemu posiądziemy niewyobrażalną wiedzę, technologię i możliwości i będzie można latać po wszechświecie jak w gwiezdnych wojnach. Choć statystycznie wypada, że gdzieś tam żyją ufoludki, szansa, że ktoś przyleci do nas, i odpali nam w gatisie napęd nadświetlny jest wg mnie stosunkowo nikła. Musimy zatem rozwijać się sami.
Gdy spojrzymy na rozwój technologii IT, choć i tak powstrzymywany usilnie przez marketing (fałszywe prawa Moora itp), to w zasadzie bierzemy udział w giantynczym rozwoju technologicznym. Nie będę nawijał tu o komórkach czy GPS’ie, ale skupmy się chociaż o elektronicznej rozrywce. Gram od ponad 15 lat. Pomijając fakt, że całe granie, które kiedyś było przeznaczone dla dzieci (tak jak komiksy), a teraz stało się gigantycznym rynkiem i biznesem. Powoli przestają dziwić grający dorośli, powoli zaczyna być to traktowane z większa powagą, choć może do uzyskania miana sztuki czeka nas jeszcze trochę czasu (przypomnę, że kiedyś zabraniano młodzieży czytać książek, z uwagi na destrukcyjny – jak to wówczas sądzono - wpływ na młodą psychikę). Każdy z nas widzi rozwój tej branży, każdy pamięta automaty, tetrisa czy boulder dasha. Nie chodzi nawet o kolosalny rozwój grafiki, ale uświadomiłem sobie, że kolejne produkcje, będą tylko lepsze. Lepsze niż niektóre filmy czy książki. Produkcje takie jak „Mass Effect”, czy „Call of duty 4 – Modern Warefare”, biją na głowę większość filmów sensacyjnych, czy kiepskich książek sf. A będzie tego coraz więcej i robionego z większymi budżetami. Zastanawiam się jaki będzie następny krok po takim Modern Warfere 2 (październik 2009), bo że będzie to interaktywny film wojenno – sensacyjny, nie ma żadnych wątpliwości. Nie ma co biadolić nad spadkiem jakości większości produkcji. Tak jak w kinie będzie mainstream dla każuali i hardkorowe produkcje dla hardkorowców. A to że chwilowo wszystkim odbiła szajba na punkcie braku optymalizacji kodów, bo 4GB karty graficzne uciągną wszystko – coż – koszt postepu.
Pozostaje nam czekać, na kolejne epickie produkcje, oraz zastanawiać się, co będzie następne po pseudo 3D. Bo hełmy do VR i “Cretive Smellblaster” (to naprawdę istniało, choć na googlu nie ma nawet zdjęcia!) jakoś się nie przyjęły. Ja na pewno czekam na MW2 i wiem, że nie będzie to gorsze od filmu który ostatnio widziałem.
Powershell portable
Powstaje przenośna wersja PS :D na razie w fazie closed beta. nie ukrywam, że fajnie by było mieć możliwość korzystania z PowłokiMocy w śrowisku WinPE lub BartPE :) Więcej szczegółów tutaj: http://karlprosser.com/coder/2009/07/21/shelltools-portable-powershell-description-survey-and-private-beta/
umierające media
takie umierające media to dyski optyczne – CD, DVD, BlueRay i inne wynalazki. zbyt odważnie? BlueRay jest nowością więc jak może umrzeć? tego rodzaju nośniki to przede wszystkim dwa przemysły – IT oraz Multimedia [fonografia, przemysł filmowy]. pytanie numer jeden – ile z czytelników ma czytnik BlueRay , a potem ile z tych osób ma na myśli swojego playstation 3 (; ,a następnie ile razy z niego skorzystała? pytanie dalsze – jaki procent rynq światowego ma BlueRay w porównaniu do klasycznego DVD? nie wiem – ale spodziewam się, że liczby są małe. niewątpliwie w skostniałym przemyśle filmowym tego rodzaju media się utrzymają jeszcze dłuższy czas z prostego powodu – prawa autorskie, ciągłe, bezsensowne wojny o sposoby dystrybucji. firmy żyjące w poprzedniej epoce i nie potrafiące poradzić sobie z nowym rynkiem dostosowując prawo do Internetu, P2P, VoD, TVOnline i wszystkiego tego, co próbuje wybuchnąć, a co owe firmy próbują przygasić ciągłymi rozprawami sądowymi – zamiast zainwestować w modernizację prawa, sposoby dystrybucji etc. natomiast w IT – czy ktokolwiek odczuwa potrzebę jakichkolwiek krążków?
legalnie czy nie – rynek żyje i ma się dobrze. kto nie potrafi na tym zarobić – traci. to jest niepowstrzymany kierunek. wygoda, ekologia i minimalizacja ceny – łatwość zaqpu, eliminacja pośredników, eliminacja nośników, logistyki, transportu itp itd etc…. po prostu tak musi być bo to wygodne. nośniki optyczne są u skraju życia. być może wyjdzie jeszcze jeden genialny standard – 1o.ooo warstwowy krążek o wielkości standardowego CD – tylko dla kogo? po co? kto zainwestuje w kolejne urządzenie?
jakiś czas temu umarły tzw. dyskietki – nośniki magnetyczne, które podobnie do CD/DVD przez wiele lat hamowały rozwój, a windows aż do wersji w2k3 – już po śmierci flopów – nadał nie potrafił się bez flopa obejść. to niewiarygodne jak pewne standardy utrwalają się – nie tylko na rynq masowym ale również w produktach tworzonych przez elitę rynq developerskiego. co nam do dziś zostaje z umierających CD [bo kto ma jeszcze w domu CD-ROMa?]? niewiele - bezsensowny podział plików na 7oo MB.
Ciekawym problemem jest sposób dostępu do danych przetrzymywanych na takich mediach. Kiedyś czytałem art o firmie w GB, która zajęła się stworzeniem dostępu do danych na archaicznych nośnikach, bo w wielu miejscach jeszcze można znaleźć informacje nie tylko na CD czy flopach ale dyskach bębnowych czy kartach perforowanych: instytucje państwowe, biblioteki, uczelnie – tak często można dokopać się jeszcze do takich wynalazków.
świat przyszłości to świat bez mediów fizycznych – wszystko zastąpione siecią i dostępem zdalnym – uzupełnione bardziej uniwersalnym standardem – jak dyski USB, które nie określają fizycznego nośnika [magnetyczny, optyczny, SSD, flash] – a tylko sposób dostępu. do pełni szczęścia brakuje tylko równie uniwersalnego prawa, będącego nadążać za technologią q:
n. back from the dead
Windows 7 Touch Pack – filmik
Ja już chcę do mojej W7 Della Studio One ;)
Steal this film 2
Nie jest to co prawda miejsce do promowania sztuki filmowej ale…
… ale warto zobaczyć ten dokument bo jest on o szeroko rozumianych prawach autorskich w kontekście internetu. Szczerze polecam bo takie filmy rozszerzaja horyzonty i uświadamiają w jakich specyficznych i przełomowych czasach żyjemy.
http://www.stealthisfilm.com/Part2/
i napisy:
http://www.stealthisfilm.com/subtitles/Steal%20This%20Film%20II.pl.srt
Aplikacja o której nie raz rozmawialiśmy
zbiegiem okolicznosci w tym samym miescie pokazane wykorzystanie ;)
Uwierzytelnianie WS2008 - bug czy feature
Ostatnio znaleźliśmy ciekawą właściwość logowania się do domeny na stacjach serwerowych. Jeśli ktoś ma zablokowane konto, to nie jest sprawdzane, czy wpisane hasło jest prawidłowe.
Uproszczony schemat wygląda następująco:
Oczywiście jest to schemat bardzo uproszczony. pomija kwestie wygaśniętych haseł i kont, oraz istnienia konta w ogóle. IMHO powinno być na odwrót - w ten sposób można zenumerować zablokowane konta w domenie.
Na WS2003 było na pewno inaczej - komunikat o blokadzie konta pojawiał się dopiero po udanym uwierzytelnieniu. Jak uda mi się coś na ten temat znaleźć, to jeszcze napiszę…
Wizja przyszlosci Microsoftu
Bardzo pozytywnie :-)
minimize to tray – no more
wraz z w7 jeden ficzer zaczyna odchodzić do lamusa – opcja ‘minimize to tray’ przy obecnej organizacji taskbara staje się nie tyle mało potrzebna, co wręcz niewygodna.
herbaciana anihalacja
jak mawiają - shit happens. w moim przypadq: “tea happens”.
calutki qbek gorącej herbaty wypadł wprost na działającego lapa. bez cukru. niewiele to niestety zmieniło. po kiqgodzinnej reanimacji polegającej na rozłożeniu go do ostatniej śrubki i ponownym złozeniu [zostało 5 śrubek nie-wiadomo-do-czego q: ], zaczął działać. potem jednak doszedł do wniosq, że oblanie go wrzątkiem nie jest miłym doświadczeniem i ma ochotę na serwis. ciekawe co stwierdzą…
kolejny raz mam okazję przetestować ‘środowisko mobilne’. coraz częściej zauważam, że za bardzo związany jestem ze skrzynką - czas stworzyć takie środowisko, które będzie w pełni ‘przenaszalne’. na dzień dzisiejszy jest to jednak niemożliwe:
- mesh i inne rozwiązania tego typu są bardzo fajne do synchronizacji doqmentów. ale aplikacje i całe środowisko pracy pozostaje do skonfigurowania. gdzie się nie usiądzie ciągle czegoś będzie brakować - choćby keepassa do wszystkich haseł
- zdalny desktop wymaga gdzieś servera. żeby zapewnić pełną dostępność - z redundancją. takie rozwiązania są za drogie - nawet zwykły pecet, działający 24/7 w domu, to trochę drogie rozwiązanie, a biorąc pod uwagę, że to zwykły pc - taki tryb działania dość szybko by go zabił
- maszyna wirtualna to fajna rzecz - własny skonfigurowany pc zawsze i wszędzie… no właśnie. tylko jeszcze trzeba mieć jakiś server żeby to odpalić a to wymaga instalacji. załużmy, że to niewiele - pozostaje kwestia wydajności. mimo wszystko wirtualki potrafią zamulić. no i nie ma się tyle pamięci co na fizycznej. mimo wszystko nie takie przenaszalne
- system na pendrive - super sprawa. tylko.. miałbym niby korzystać z linuxa? bo windows zainstalowany na pendrive.. hmmm.. nie wyobrażam sobie visty działającej na pendrivie. ciekawe, czy się w ogóle tak da q: ale nawet jeśli - demon prędkości to na pewno nie będzie
co pozostaje? zacząć korzystać z innych narzędzi. liczyć na rozwój systemów cloudowych i rozszerzającej się gamy produktów do wykorzystania zdalnego. tyle się o tym mówi - ale nadal nie wszystkie nisze są wypełnione. minie jeszcze trochę czasu póki w pełni będzie można uwolnić się od konkretnej instancji pudełka.
Nie wiem czy po prostu mi się nic nie wyświetla, czy to złośliwy komentarz autora ; )
Mi też się nic nie wyświetla, wczoraj myślałem że to problem kompa domowego ale w pracy to samo, więc chyba jest coś na rzeczy :)
Poprawilem a jak cos to http://www.ted.com/talks/blaise_aguera.html