Gdy po raz pierwszy odpaliłem na swoim PC z Win95 plik z filmem w formacie .avi, reklamujący nowoczesną i nieznaną wówczas technologie DirectX, dołączonym do płyty CHIP’a Windows 95 (którą będę pamiętał do końca życia) zrozumiałem, że odkrywam nieznane.
Gdy klika lat później kleiłem do kupy pięć, stu-megabajtowych części jakiegoś softpornosa, przyniesionych na 5 dyskietkach ZIP, o takiej właśnie pojemności, czułem się pionierem nowoczesnych technologii.
Teraz wiem, że nauka nie poszła na marne. Przez długie lata testowałem różnego rodzaju rozwiązania, mające zamienić dom w centrum multimedialne. Zaczynałem od dwudziesto-dziewięco calowego telewizora, podpiętego do karty graficznej, która miała wyjście wideo z przejściówką wielkości szczotki od odkurzacza i z tego powodu kosztowała majątek, przeszedłem przez technologie S/PDIF, transmitującą dźwięk (wtedy jeszcze stereo) za pomocą fal optycznych, dzięki temu mój wzmacniacz grając, nie buczał jak popsuty zasilacz. Odrzuciłem laptopy z wyjściami DVI, aż w końcu dorobiłem się minMaca, który miał być finalnym rozwiązaniem, a był małym wrzodem na dupie - bo działało wszystko, ale nigdy nie tak jak chciałem - Front Row był zajebisty, ale nie wiedział co to mkv i napisy, iTunes zawieszał sie katalogując zbiory mp3, MPlayer nie zawsze znajdował napisy, iPhoto miało w nosie moje zbiory fotografii na dysku sieciowym, a VLC wyświetlał za grube napisy. Picassa dawała rade ze zdjęciami, ale filmy się jej gubiły. Trzy różne aplikacje na androida zawsze inaczej obsługiwały iTunes czy Songbirda. Media center streamowało filmy do mojego Xboxa, ale znów bez napisów. PS3 media serwer, był “prawie” zajebisty, gdyby nie konieczność włączania PC i kaleka obsługa streamingu mkv, z napisami nie wspominając o braku przewijania.
Nagle nadeszło zbawienie. Łukasz, dziękuje, za te pięć prostych liter - BOXEE. Wciąż darmowa, przepiękna i cud - ergonomiczna nakładka na Maca/PC, zamieniająca ten złom w FronRow’a dla ludzi.
Cały ten jebnik fotografii, filmów i mp3 nazbierany przez dziesięć lat jest obsługiwany pilotem z 6 przyciskami - góra, dół, lewo, prawo, enter, cofnij. To jedyna aplikacja która skatalogowała moje filmy, podpięła pod nie okładki i opisy z IMDB, potrafi wyświetlać fotografie i filmy zgromadzone w jednym katalogu, nie zawieszając się zbytnio. Fakt, nie umiem jeszcze kolejkować mp3 i nie potrafię uruchomić streamingu jedynej słusznej muzyki- dogglounge.com, a shoutcast ma jedynie kilka stacji, ale sumarycznie jest to potęga. Wspomnę jeszcze: wyszukiwanie napisów, wizualizacje, katalogowanie, naprawdę śliczny interfejs, mój ulubiony sajt z trailerami gierek i kilkadziesiąt podczepianych aplikacji-pluginów z YouTube na czele, które mówią jedno: TV i Radio jakie znamy dla mnie umarło na zawsze.
KRRiTV jawi mi się jako instytucja równa ministerstwu głupich kroków, tylko nie jest tak śmieszna, ale to temat na osobny artykuł.
Polecam: http://www.boxee.tv/.
CDN
PS - zapomniałem, są jeszcze RSS’y, wypożyczalnia filmów (tylko w stanach niestety), podczepianie pod fejsa i masa innych przerażających opcji.
Boxee czyli rewolucja w domowym centrum rozrywki (reklama bezpłatna)
domowe media czyli po co komu TV?
osobiście jestem przeciwnikiem telewizji – uważam, że to odmóżdzająca rozrywka. podstawowe wady to:
- ohydny model reklam [zazwyczaj] lub duża cena za kanały płatne
- te płatne to przeważnie kinowe/filmowe. tutaj zmuszeni jesteśmy ‘polować’ na film o konkretnej godzinie
- telewizyjne ‘klikactwo’ sprowadza się przeważnie do oglądania śmieci, bo aqrat nie ma nic innego
- nie wymusza wybierania treści
można polemizować i na każdy punkt napisać referat ale nie o tym tu i nie-o-to-cho. wyżej wymienionych wad pozbawiony jest Internet i usługi VoD. dodajmy do tego własne zasoby i media streamingu tak video jak i dzwięq, lokalne zasoby zdjęć i co-nam-tam-jeszcze… jak to wszystko połączyć możliwie małą ilością urządzeń? co w ogóle jest do dyspozycji?
DLNA
Digital Living Network Alliance – organizacja non-profit założona przez Sony w 2oo3 roq, zrzeszająca obecnie ponad 25o firm [zgniłe jabłko ma oczywiście świat w dupie i nie jest kompatybilne]. celem jest stworzenie ekosystemu mediów kompatybilnych ze sobą – mówiąc po prostu – umożliwienie urządzeniom do odtwarzania mediów wymianę informacji. nazwa DLNA pomimo, że jest certyfikacją, używana jest jako nazwa protokołu. oto tabela warstw zdefiniowanych dla stosu DLNA:
| Warstwa | Standardy/Protokoły | Funkcja |
| Link Protection | DTCP/IP | technologia DRM – a więc zabezpieczenie mediów |
| Media Formats | MPEG2, MPEG4, AVC/H.264, LPCM, MP3, AAC LC, JPEG, XHTML-Print | kodowanie mediów. należy zwrócić uwagę na liczbę codeców – nie ma tu wielu z powszechnie używanych |
| Media Transport | HTTP | jak media są przesyłane |
| Media Management | UPnP AV 1.0, UPnP Print Enhanced 1.0 | spsób identyfikacji, zarządzania i dystrybucji w sieci. UPnP to bardzo rozległy standard i stanowi podstawę DLNA. |
| Discovery and Control | UPnP Device Architecture 1.0 | w jaki sposób urządzenia dowiadują się o sobie nawzajem. |
| IP Networking | IPv4 Protocol Suite | protokół komunikacji – czyli definicja warstwy sieciowej |
| Connectivity | Wired: Eth8o2.3, MoCA Wirless: WiFi 8o2.11, WiFi Protected Setup |
nie jest celem robienie referatu o DLNA – po szczegóły odsyłam do linków w texcie, skupię na kilq praktycznych uwagach.
najpierw pytanie: komu DLNA w ogóle jest potrzebne? aby z tego skorzystać trzeba mieć jakiś media server – taką rolę może pełnić np. komputer z Windows 7. ponieważ standard DLNA obejmuje różne media – jak widać z obsługiwanych formatów – można opublikować w sieci lokalnej zdjęcia, muzykę oraz filmy. do odbioru/pokazu mediów potrzebne jest urządzenie zgodne z DLNA np. typu telewizor, drugi komputer czy rzadziej – odbiornik audio czy ramka do zdjęć z WiFi.
pomimo wspaniałych założeń DLNA nie jest pozbawione wad. standard nie jest ‘sztywny’ – przede wszystkim definiuje co ma być zaimplementowane, a nie – czego nie może. w sumie dość logiczne. problem jaki z tego wynika to fakt, że różne urządzenia będą obsługiwać różne codecki. niektóre trochę ponad standard, niektóre nie. jak to się przekłada na rzeczywistość? kupując urządzenie typu telewizor, trzeba zwrócić uwagę na obsługiwane formaty video/codecki, ponieważ może się okazać że nie będzie w stanie odtworzyć publikowanych mediów.
kolejnym problemem jest brak standardu na napisy do filmów. niektóre media je obsługują – niektóre nie. sam sposób obsługi [w jaki sposób podaje się informację o napisach] również się różni zależnie od producenta, różnią się również obsługiwane formaty – zazwyczaj są to pliki srt, ale czasem można znaleźć urządzenia obsługujące sub. należy pamiętać, że aby wszystko zadziałało, zarówno urządzenie streamujące jak i odbierające musi działać w ten sam sposób. próbowałem trochę podrążyć temat i ASAIK są trzy podstawowe sposoby obsługi napisów:
- DMS (Digital Media Server – nadajnik) nie wysyła informacji o napisach. do tej grupy zaliczają się niestety produkty eMeSa więc nie ma szansy odtworzyć filmu z napisami na Windows Media Player czy XBox [PS3 chyba też nie potrafi?]
- DMS wysyła w XMLce informacje o dwóch oddzielnych plikach/strumieniach. zdaje się, że to wygasający sposób
- DMS wysyła informację o pojedynczym strumieniu np: http://<server>:<port>/movie.avi a DMP (Digital Media Player) automatycznie sięga po drugi strumień – http://<server>:<port>/movie.srt – jeśli więc tylko jest publikowany, zostanie odtworzony. ten sposób implementuje większość obecnie tworzonych DMP i DMS
transcoding
sposobem na obejście ww. problemów jest transcoding. DMS musi mieć na tyle mocy, aby w locie pobrać strumień, i w locie przetworzyć go na zrozumiały przez DMP. podczas przetwarzania można np. “wstrzykiwać” napisy. problem polega na tym, że DMS musi mieć odpowiednią moc obliczeniową aby coś takiego wykonać. jeśli rolę tą pełni PeCet to są dwa najpopularniejsze programy-kombajny, które potrafią zrobić z filmami wszystkie sztuczki – obsługują napisy jako dodatkowy strumień, transkodują do dowolnego formatu w tym ze zmianą rozdzielczości i “wstrzykiwaniem” napisów. tymi programami są TVersity i PS Media Server.
tego nie da ci TV
DMSy potrafią o wiele więcej. filmy i muzyka z lokalnego medium to dla wielu wystarczająco dużo, ale to dopiero początek możliwości. jeśli DMS podłączony jest do Internetu, czemu nie miałby publikować shoutcastów, kanałów youtube, VoD, podcastów czy innych wynalazków? programy takie jak TVersity czy PS3MS potrafią takie rzeczy zrobić i opublikować jako strumień dla DMP. podstawowy problem to prymitywność DLNA, który daje stosunkowo małe możliwości rozbudowy interfejsu DMP.
podsumowując temat DLNA – pomysł świetny, ale raczej dla mało wymagających. zaspakaja podstawowe potrzeby a aby mieć więcej trzeba wykazać się co najmniej odrobiną wiedzy i zaparcia.
urządzenia do domu – co można zrobić na dziś?
pozostaje pytanie – jak zatem urządzić sobie domowe centrum mediów? do dyspozycji mamy:
- urządzenia DMP [czyli zgodne z DLNA]
- “głupie” wyświetlacze [telewizory bez DLNA, monitory, rzutniki]
- “mądrzejsze” telewizory, z podłączeniem do Internetu i mikrosystemem
- NAS – Network-Attached Storage
- NMT – Network Media Tank
w którą technologię warto inwestować? IMHO jeśli ktoś posiada zwykły wyświetlacz – jakikolwiek by nie był – nie warto go wymieniać tylko po to, żeby obsługiwał DLNA. ten standard jest na razie zbyt prymitywny [mam nadzieję, że to nie będzie koniec jego możliwości] a można sobie zapewnić pełne możliwości przy pomocy NAS lub/i NMT. oba urządzenia, pomimo pozornie bardzo zbliżonych właściwości dają inne możliwości i sqpiają się na trochę innych aspektach.
w kwestii qpowania TV z wbudowanym Internetem i mikrosystemem, zaletą będzie ograniczenie ilości urządzeń [oraz pilotów (; ] ale w zamian zdajemy się na konkretnego producenta – a co za tym idzie na to, co on aqrat oferuje.
NAS
obecnie dostępne dyski sieciowe nie są już tylko głupimi urządzeniami z trudem obsługującymi SMB, gdzie trzeba być linuxowym geekiem żeby coś z nich wycisnąć więcej. NAS może być wspaniałym urządzeniem do przetrzymywania wszelkich danych z domowej sieci [File Server], pełnić rolę DMS ale dla bardziej wymagających dysponują również możliwością:
- uruchomienia usługi FTPES
- uruchomienia własnego serwera WWW z predefiniowanym interfejsem dla własnego blogu z możliwością korzystania z własnych zasobów – np. publikacja zdjęć
- serwer mySQL
- shell z SSH
- auto-downloadery torrent/ftp
- publikacja domowych zasobów na wszelkie możliwe sposoby – było juz FTPES, do tego dodajmy iSCSI, WebDav i publikację po HTTPS. zasoby są więc dostępne wszędzie i z większości urządzeń mobilnych. [np. dedykowane aplikacje dla Android]
- możliwość podłączenia kamer USB – podgląd domu online [surveillance]
- …inne
jest oczywiście na rynq dostępnych wiele systemów NAS. IMHO dwie firmy są warte uwagi – QNAP oraz Synology. QNAP jest trochę droższy [nawet sporo] w zamian za mocniejszy sprzęt, bardziej heavy-duty, obsługę dysków hot-plug bez konieczności rozkręcania obudowy. Synology daje bardzo zbliżone możliwości z tym, że jest bardziej ‘domowy’. obie firmy robią obudowy na dwa, cztery, osiem a nawet dziesięć dysków – a więc można z tego zrobić całkiem sensowny serwer z RAID 5 a nawet 6. okazuje się, że za stosunkowo niewielkie pieniądze można mieć niezły serwer sieciowy z macierzą i wszelkimi usługami [oba systemy da się dodać do domeny i uwierzytelniać w AD] co jest idealnym rozwiązaniem zarówno do domu, SOHO jak i dla SMB.
podstawową wadą jest brak obsługi transcodingu. drugą wadą jest to, ze trzeba mieć DMP – bo urządzenia te nie mają karty graficznej a więc nie potrafią wyświetlić obrazu bezpośrednio na urządzenie – mogą je streamować. w kwestii transcodingu pewnym obejściem jest zastosowanie VLC jako media playera – wtedy można m.in. ‘wstrzyknąć’ napisy – póki co nie udało mi się tego zastosować ale jeszcze powalczę.
NMT
podstawową różnicą Media Tanka od NASa jest to, że zamiast streamować audio/video, łączą funkcję DMS i DMP posiadając wyjścia audio/video – HDMI, kompozyt etc. mają wbudowany odtwarzacz multimediów i wysyłają obrobiony strumień AV bezpośrednio do urządzenia, którym może być głupi TV czy tuner audio. dodatkowo, ponieważ nie są ograniczone DLNA, posiadają rozbudowane funkcje obsługi mediów Internetowych – dziesiątki [jeśli nie setki] kanałów Internetowej telewizji i stacji muzycznych. zarzutem może być brak [póki co] stacji w języq polskim – a więc pozostaje to rozrywką nie-dla-wszystkich.
podstawową wadą NMT jest to, że skupiają się właśnie na odgrywaniu mediów, nie ma natomiast tak rozbudowanych możliwości softwareowych jak NAS. nie ma również obecnie modelu wspierającego RAID a więc nie jest to ‘bezpieczne’ urządzenie do przechowywania danych. większość funkcji jest jednak dostępnych – SSH, uTorrent/eMule, jakiś prosty webserver. do instalacji softu używa się prostego programu z poziomu PC, który wrzuca do systemu gotowe paczki. pomimo większych ograniczeń niż w przypadku NASów QNAP/Synology co bardziej zatwardziali linuxowcy mogą z tych urządzeń wyciągnąć sporo więcej.
najpopularniejszy na rynq jest obecnie Popcorn Hour oraz eGreat, które były kiedyś jedną firmą [są więc na identycznej platformie sprzętowej].
resumè - fusion
reasumując sugerowane przeze mnie rozwiązanie do domu na tą chwilę to:
- jakikolwiek wyświetlacz i system audio – preferowany rzutnik HD i soudsystem 5.1 (; ale wystarczy dowolny telewizor
- dobry NAS – osobiście mam synology ds211j i jestem bardzo zadowolony. daje to stosunkowo mały pobór mocy [ok. 36W podczas działania/2oW w standby], wszelkie niezbędne usługi dostępu jak FTP, WWW, SSH i inne wynalazki oraz bezpieczeństwo danych poprzez zastosowanie RAID [o backupie niemniej nie należy zapominać!]
- jakiś bezdyskowy NMT – np. eGreat [sporo tańszy od popcorna], chociaż można znaleźć i tańsze [warto jednak sprawdzić jakie mają możliwości choćby w kwestii obsługi mediów Internetowych]
eN.
SSD a prędkości
Ostatnio miałem okazje pobawić się dyskami SSD - jednym Kingstonem 64GB, o sugerowanej prędkości 100/80; i drugim G.Skill 256GB o prędkościach odpowiednio 200/180MB.
Na pierwszy rzut poszedł kingston. Rzeczywiście, waga dysku, jak również wszechobecny plastik zamiast znanych z hdd aluminiowych obudów robi wrażenie. Na duży plus dysku można zaliczyć w szczególności cenę - 400zł za 64GB to już cena którą normalny użytkownik jest w stanie zapłacić. Kolejną miłą niespodzianką w wersji testowanej jest załączona kieszeń 2.5″, oraz bootowalna płytka do szybkiego przeniesienia zawartości poprzedniego dysku na nowy. Kieszonkę oczywiścię wykorzystałem do przetestowania SSD - HD Tune pokazał ok 20MB/s. Po przełożeniu do kieszonki wykorzystującej eSATA, transfer wyraźnie się poprawił, i pozostawał na poziomie 94MB/s.
Po skolonowaniu dysku czas było zobaczyć co tak właściwie daje SSD.Do testów wykorzystałem moją stareńką już Toshibę m400 - Core 2 Duo T7200, 2GB RAM, Windows 7. Na dyskach hdd, nawet 7200, pod Windows 7 dało się zaobserwować dosyć częste momenty gdy system stawał, a jedyne co można było obserwować to diodę dysku twardego.I to przy obciążeniu CPU na poziomie 20-30%. Do tego czas otworzenia programów, czy startu systemu, pozostawiał dużo do życzenia - zanim system wystartował, i uruchomił wszystkie programy, a co za tym idzie umożliwił pracę mogłem nie tylko zrobić kawę, ale praktycznie ją w połowie wypić.
Jakie wrażenia z SSD? Po pierwsze system startuje zdecydowanie szybciej. I to odczuwalnie szybciej. Po zalogowaniu programy po prostu się pojawiają, przy czym od razu można korzystać z funkcjonalności systemu - uruchamiać inne programy, dostać się do Menu Start czy Mojego Komputera - bez konieczności czekania aż wszystko się załaduje. Praca z komputerem staje się po prostu przyjemnością, bez potrzeby ciągłego patrzenia się na diodę dysku, czy analizowania jaki program aktualnie próbuje się do dysku dobić. Moja Toshiba zyskała praktycznie drugie życie.
Oczywiście sa też małe minusy - czas instalacji programów które maja tysiące plików po 1kb się wydłużył. Ale na szczęście czasy gdy programy miały tysiące plików praktycznie minęły, i tylko przy portach z linuxa jeszcze da się tę tendencje zaobserwować.
Kolejnym dyskiem do testów był G.Skill 256GB. Jak poprzednio, na pierwszą linię poszedł test USB. Wyniki były troszeczkę lepsze - ok 30MB/s. Przy teście eSATA wyniki podskoczyły do 99MB/s. 99? Miało być przecież 200. Hmm… szybki rzut oka na parametry dysku. Winą okazał się kontroler - zamiast prędkości SATA (150MB/s), po prostu pokazał że korzysta z UDMA 5. Było to o tyle dziwne, że komputerem testowym była ledwie dwuletnia stacjonarka oparta o procesor Q6600 i płytę asusa. Do tej pory myślałem że jeśli płyta główna ma złącza SATA, to powinna obsługiwać maksymalną przepustowość tego interfejsu. Jak się jednak okazuję, SATA to tylko złącze i rozszerzenia komend, czy obsługa hot-plug. No i oczywiście negocjacja prędkości, przy czym zachowanie prędkości maksymalnej nie jest wymagane. Tak więc moja stacja testowa obsługuje maksymalnie UATA5, czyli transfer do 100MB/s. W sumie trudno się dziwić - w czasie gdy powstawała nikt nie słyszał o szybkich dyskach SSD, a standardowy hdd działa na poziomie 60-70 MB/s na początku dysku, do 30-40 na końcu.
Jako że stacja testowa nie miała odpowiedniej mocy do testów, postanowiłem wykorzystać Toshibę - jednak wynik okazał się podobny. Cóż, obsługa prędkości SATA I (1.5Gb/s, przy czym realnie ok 170MB/s) została wprowadzona dopiero w chipsetach Intela 965, a toshiba bazuje na 945. Pozostaje mi jeszcze przetestować na firmowym Lenovo czy uda się wykorzystać pełen potencjał dysku.
Podsumowując - SSD warto kupić. Ale najpierw trzeba przeanalizować czy sprzęt do którego chcemy wsadzić SSD jest w stanie obsłużyć odpowiednią klasę dysku. Czy kontroler SATA w systemie jest w stanie obsłużyć dyski SSD II Generacji (ok 100/80) - standardowy kontroler, III Generacji (<200, <160)- kontroler obsługujący SATA I, czy IV Generacji ( czyli III generacja z buforem zapisu, oraz raidem na kościach 200>, 160>) - SATA II.
Nehalem-EX
Filmik prezentujacy nowa generacje procesorow intela do zastosowan klasy Enterprise.
8 rdzeniowy, na kazdy 16 wątków i 24MB pamieci cache. Najfajniejsze z tego co widać na filmie to Menadzer Zadan ;)
Więcej
netbook na baterie AA
na osnews pojawił się fajny wpis, pokazujący “wynalazki” na rynq netbooków. jednym z takich wynalazków jest netbook działający na 8 baterii AA. warto zajrzeć i poczytać szczegóły ale w skrócie to, co jest równie ciekawe jak możliwość zasilania zwykłymi bateriami (4-6 h działania!) to procesor Xcore86, pobierający tylko 1,2W i działający z 1GHz. zaskaqjący jest też wyświetlacz – 8,9”, 1o24×6oo.
urządzenie ma być sprzedawane z Ubuntu ale ma wspierać wXP.
n.
Podłączanie sie do sprzętu Cisco z MacBooka
Krok 1. posiadać port RS232
czyli kupić sobie przejściówkę USB to RS232
Krok 2. zainstalować sterowniki i tu pojawia się problem bo chiński producent pewnie nie ma swojej strony z supportem a nawet jak ję ma to nie ma na niej sterowników do Mac OS X. Na szczęście (prawie)wszystkie przejściówki używają jednego scalaka dlatego powinien nam zadziałać sterownik IOGear.
Krok 3. zainstalować terminal. ZTerm wydaje się dawać sobie całkiem nieźle radę
Krok 4. switch#show version
Cisco IOS Software, C3560 Software (C3560-IPSERVICES-M), Version 12.2(25)SEB4, R
ELEASE SOFTWARE (fc1)
Copyright (c) 1986-2005 by Cisco Systems, Inc.
Compiled Tue 30-Aug-05 14:19 by yenanh
ROM: Bootstrap program is C3560 boot loader
BOOTLDR: C3560 Boot Loader (C3560-HBOOT-M) Version 12.2(25r)SEC, RELEASE SOFTWAR
E (fc4)
Switch uptime is 45 minutes
System returned to ROM by power-on
System image file is "flash:c3560-ipservices-mz.122-25.SEB4/c3560-ipservices-mz.
122-25.SEB4.bin"
cisco WS-C3560-24TS (PowerPC405) processor (revision D0) with 118784K/12280K byt
es of memory.
Processor board ID CAT1022N1FU
Last reset from power-on
1 Virtual Ethernet interface
24 FastEthernet interfaces
2 Gigabit Ethernet interfaces
The password-recovery mechanism is enabled.
–More–
Ja i Mac czyli mój pierwszy raz ;)
Na początek małe oświadczonko: Cały tekst ma charakter edukacyjny i instalacja została przeprowadzona do celów testowych. Nie można legalnie zainstalować Mac OS na systemach PC i każdy kto to robi, robi to na własną odpowiedzialność.
Tytułem wstępu:
Przychodzą takie dni, że chce się spróbować czegoś nowego bądź powrócić do pionierskich i szczenięcych czasów kiedy nowy system operacyjny instalowało się z wypiekami na twarzy często po kilka razy sprawdzając różne opcje czegoś nowego i nieznanego. W moim przypadku nastąpiło można by rzec podobnie - otóż chciałem zobaczyć i przetestować Logic Pro - program dla którego muzycy kupują Maca i który jest obiektem westchnień wszystkich pecetowych muzyków. Z drugiej strony chciałem sprawdzić czy faktycznie można bez większych problemów zainstalować Mac OS’a na zwykłym PC.
Niniejszy artykuł na to mam nadzieję odpowie.
Na początek konfiguracja testowa:
MoBo: EVGA 650i Ultra
Procesor: C2D6550 (podkręcony ze standardowego 2,33 na 3,00 GHz)
Pamięć 2×1Gb (800Mhz)
Grafika: Gforce 8600GT
HD: 2x 320GB (1x SATA, 1x ATA)
Dzwięk: Delta Audiophile 2496
E-MU 0202
1. Przygotowania
Na “rynku” obecnie jest odstępnych kilka dystrybucji systemu. Ja po przeczytaniu kilku porad i artykułów wybrałem do testów dystrybucję Kalyway Leopard 10.5.2 DVD Intel Amd (sse2/sse3) EFI V8 - jak numer mówi jest to Leopard w wersji 10.5.2
Zanim przystąpilem to instalacji zrobiłem pełny backup partycji systemowej oraz przygotowałem czystą partycję formatując ją w FAT32 i ustawiając jakio primary.
2. Instalacja
Coż - z pewną dozą niesmiałości włożyłem wypalony obraz ISO do czytnika i odpaliłem - instalator po chwili wystartował bez problemu witając mnie logiem powitalnym i podstawowymi narzędziami przed instalacją każdego systemu. Tutaj miła niespodzianka - jest do wyboru język polski:)
Z menu wybrałem Disk Utility w celu przygotowania partycji - instalator pokazał prawidłowo wszystkie partycje - przygotowaną uprzednio partycję pod nowy system sformatowałem w HFS+ Journaled. Po formatowaniu czas przejść do wyboru składników instalowanego systemu - jako, że nie miałem kompletnie pojęcia co jest od czego i co powinienem wybrać zostawiłem tak jak jest wybierając tylko jaką kartę graficzną posiadam.
Proces instalacji przebiegł całkiem szybko - około pół godziny i to wszystko. Pora na restart.
2. Pierwsze uruchomienie
Z jeszcze większymi wypiekami na twarzy przystąpiłem do restartu - po bootowaniu zostałem powitany boot managerem podstawionym przez apple - dodam, że podstawowo został podstawiony Leopard jako system główny;) No ale idźmy dalej. Po bootowaniu pojawia się logo apple - znak, że system się odpala (tutaj głęboko odetchnąłem bo tyle się naczytałem o problemach ze startem…) po chwili ukazała się piękna animacja w 3D witająca w różnych językach mająca na celu pewnie żebym poczuł się dumny że mam maca;) Ahh ten marketing.
Po chwili ekran konfiguracji podstawowych rzeczy - konfiguracja klawiatury - i tutaj pierwszy zgrzyt - komunikat “nacisnij klawisz który znajduje się po lewej stronie shifta” - jezu jaki to klawisz?? Na mojej klawiaturze nie ma niczego po lewej stronie lewego shifta;) wcisnąłem dosłownie byle co - następny komunikat “klawiatura nierozpoznana” - no ładnie myślę - nie będę miał czym pisać;)
No ale idzmy dalej następne okno, okno wyboru klawiatury - wybrałem Polish Pro. Po paru następnych ekranach (m. in wybór strefy czasowej, czy przetransferować ustawienia z innego maca bądź iDiska) przyszedł ekran rejestracji. I tutaj coś co mi się bardzo nie spodobało - trzeba podać pełne dane łącznie z adresem domowym telefonem itp. I nie można zostawić pól niewypełnionych! Nie wiem po co im to może kwiaty przysyłają użytkownikom nowo zakupionych maców? Nie spodobało mi się.
Ok. wszystko ustrawiłem przeklikałem się i…
3. Działa!
No tak działa - żadnego restartu wszystko działa - polska klawiatura, mysz śmiga wszystko (no prawie wszystko wykryte) Chodzę jak dziecko we mgle co tu kliknąć i w co. Sprawdzam w About i okazuje się ze mam MacPro 3.1 - nie wiem co to znaczy może posiadacze maca mnie oświecą ale napis “pro” mi się spodobał ;)
Co do działania jeszcze - napisałem, że prawie wszystko działa gdyż nie działały 2 rzeczy - karta dzwiękowa Audiophile 2496 oraz sieć. W zasadzie na pierwszą z rzeczy byłem przygotowany bo karty dzwiękowe na PCI nie działają- to wyczytałem - integry nie sprawdzałem ale widziałem, że wykrył poprawnie - natomiast karta dzwiękowa na USB działa bez problemu. Co do sieci to z tym większy problem - moja sieć na płycie głównej jest z tych nielubianych przez Apple - czipset nforce w wersji 6 dla intela jest tym chyba najbardziej problematycznym. Generalnie trzeba sprawdzać na HCL jakie podzespoły współpracują z jakimi dystrybucjami bo generalnie jest problem ze sterownikami. Ja znalazłem częściowe rozwiązanie problemu sieci omijając po prostu kartę sieciową dzięki podłączeniu modemu kablowego za pomocą kabla USB. Co prawda nie rozwiązało to definitywnie problemu sieci gdyż zdarzają się rozłączenia netu i trzeba resetować poprzez wyciągniecie wtyczki usb. No ale nie do tych celów stawiałem maca.
4. Pierwsze wrażenie
Coż - pozytywne, ba… bardzo pozytywne interfejs bezbłędny i co ważne szybki - mam wrażenie, że system plików HFS jest szybszym systemem od NTFS - wnioskuje to po szybkości skanowania katalogów - ale to subiektywne wrażenie nie potwierdzone testami.
Dla porównania - po wejściu do systemu zajętość pamięci kształtuje się na poziomie 702 Mb czyli porównywalnie do WinXP którego jestem posiadaczem. Co mi się od razu spodobało i jest idealne to zoom systemowy - jest to coś co w Win przy mojej natywnej rozdzielczośći 1650×1050 bardzo mi brakowało - zoom jest realizowany sprzętowo i jest to funkcja systemowa! REWELACJA.
Ok. to tyle - to część pierwsza - wrażenia z użytkowania oraz generalnie z systemu Mac OS X z punktu widzenia osoby pracującej na Windowsie będą później - jak dobrze poznam system i popracuję w nim parę tygodni.
Aha i jeszcze jedna rzecz - Mac widzi wszystkie dyski i partycje poprawnie z tym, że te w NTFS są tylko Read-only, za to Windows nic nie widzi - w sensie jakby żadnej partycji macowej nie było.
Jeżeli ktoś chce się czegoś więcej dowiedzieć na powyższy temat to:
DPCs zabiera 1oo% procka
Ciekawa awaria - ni-stąd-ni-zowąd system zaczyna działać jakbym postawił Vista na 486. Nawet processexplorer zabierał 5o% procka na wyświetlenie informacji o procesach. Oczywiście najpierw grube testy: test pamięci, procka, AV… wszystko ok. Komp znów zaczyna działać normalnie. Po jakimś czasie sytuacja się powtarza - tym razem obiecałem sobie cierpliwość [duuuużo cierpliwości] i zaczynam weryfikować proces po procesie. Najbardziej podejrzane jest DPCs (Diferred Procedure Calls), które pożerało 8o% procka. Po przeczytaniu kilq artów, które miały podobne przyczyny - podejrzenie pada na jakiś zły sterownik…
Finalnie przyczyna okazuje się totalnie błaha i równie odległa - kot nadgryzł kabel zasilający, przy specyficznym wygięciu kabla elektronika lapa najwyraźniej weryfiqje parametry podawanego zasilania - i zamiast je odciąć lub coś zakomunikować, uderza w moduł zarządzania energią (Power Management). Uszkodzony moduł wysyła do urządzeń dziwne informacje, sqtqjące - w przypadq procesora (Mobile) przełączenie na tryb oszczędzania. Vista podczas startu [ok. 15min] w końcu bluescreenuje z komunikatem w stylu “INTERNAL_POWER”.
wnioski? nie wolno zapominać, że każdy soft działa na sprzęcie, i nie każdy błąd da się zdebugować za pomocą narzędzi systemowych. Łatwo można stracić wiele czasu jeśli zapomni się o tak podstawowej sprawie q:
drugi wniosek: potwornie dziwne zachowanie… jak się okazuje cała ta nowoczesna elektronika która ma zabezpieczać, może przyczynić się do uszkodzenia. Lap zachowuje się teraz dziwnie i mam wrażenie, że to jeszcze nie koniec problemów w zarządzaniem energią ):
Ironkey - super bezpieczny pendrive
Uważam, że 4GB w obecnych czasach to stanowczo za mało, ale jednocześnie jeśli chodzi tylko o naprawdę ważne pliki to wystarczy:
Trochę drogi: http://www.thinkgeek.com/gadgets/security/99f1/
czemu winda nie widzi moich 4GB?
Temat ciągle powraca, a że ceny pamięci stały się niemal śmieszne, coraz więcej osób chciałaby sobie takie coś do kompa upchnąć. Po włączeniu kompa nagle okazuje się, że Windows raportuje np. 3,1GB RAM.
Pojawił się w końcu fajny artykulik na stronach supportu, który tąże kwestię wyjaśnia w końcu dość pożądnie. Przedstawię skót najważnieszych informacji dla leniuchów, którym nie chce się czytać:
- nie jest to wina systemu operacyjnego
- sytuacja odnosi się zarówno do wXP jak do Vista
- wynika z kwestii sprzętowych i ograniczeń tak zwanego MMIO (memory-mapped I/O). Bardzo w skórcie polega to na tym, że wiele urządzeń ma/wykorzystuje własną pamięć - ot choćby karta graficzna. Procesor 32bit potrafi zaadresować tylko 2^32 adresów a więc robi rezerwację pamięci w obszaże <4GB. Adresy te są więc blokowane i niemożliwe do wykorzystania przez system
- większość obecnie kupowanych procesorów jest x64 i spokojnie radzą sobie z takimi problemami. BIOS musi wspierać możliwość “memory remap feature”.
- po instalacji SP1 dla vista w informacjach o systemie pojawi się wymarzone 4GB - nie zmienia to jednak w żaden sposób wykorzystania pamięci. Vista po prostu raportuje ilość RAM zainstalowaną w kompie a nie dostępną przez system.
Reasumując: chcesz móc korzystać z 4GB+? Musisz zainstalować system x64.
Jeśli zagląda tu jakaś osoba, która zna się na linuxach - teoretycznie całość jest opisywana jako kwestia sprzętowa (nie tylko na stronach Microsoft), co raportuje Linux a ile pamięci jest w stanie jest w stanie zaadresować kernel?
Pytanie wynika z faktu, że problem 4GB jest zawsze mitycznie łączony z Windowsem - czyżby Linux po prostu zawsze raportował ilość zainstalowanej pamięci, czy też ma jakiś sprytny sposób na obejście problemu - co byłoby dość poważnym policzkiem dla Windows…
klawiatura dla nexora :)
jak tylko ja zobaczyłem pomyslałem że to coś idealnego dla nexora :)

jest więcej wzorów bardziej artystycznych, ale ta wygląda naprawdę super
SOHO servers
..do późniejszej rozkmniki. Zamierzam któreś z rozwiązań zastosować w domu, ale na razie linki do weryfikacji.
wymagania print server, file server + RAID 1, DHCP, streaming dla konsoli, AP:
- najtańszy, najmniej możliwości, ale spełnia minimum i ma w sobie AP. brak RAID: edimax PS-2207SUg [cena ok. 16o PLN]
- najdroższe, ale wygląda fajnie, wydaje się być pożdne, nie ma AP ale ma RAID 1: intellinet mini server soho [cena ok. 1ooo PLN]
- niezbyt ładny toster, ale wydaje się być najciekawszym rozwiązaniem w relacji cena/możliwości: d-link DNS-323 [cena ok. 5ooPLN]. RAID, giga-eth, streaming i świetna dokumentacja. Można zainstalować debiana i modyfikować do woli - nie jest to już wtedy taka trywialna zabawka, ale daje potenacjalnie olbrzymie możliwości.
- rozwiązanie fajne…nawet świetne - ale za drogie. Raczej dla Small Office bardziej niż do domu. Do 4 dysków, RAID 1,5,6, serer http, ftp, print, p2p, w wersji pro integracja z Active Directory (sic!). obsługa S.M.A.R.T. i kilka innych gadżetów - czyli qnap TS-409 PRO [cena za wersje PRO ok 23oo, normala (brak integracji z AD) 19oo PLN].
Coraz fajniejsze są te produkty. W końcu SOHO nie musi silić się na RACKi, masę złomu, zaawansowaną konfigurację itepe.
Kolejny smartphone z dluuugim czasem czuwania
Pierwszy smartphone z 365 dniami czuwania:)
Chińczycy zrobili pierwszego smarphone’a który wg specyfikacji ma 365 dni czuwania w Standby bądź od 3 do 5 dni czasu rozmowy. Specyfikacja szczegółowa pod adresem http://www.solomobi.com/viewproduct.asp?pro_id=1361

dla małych i średnich
w małych i średnich firmach zawsze są problemy - rozwiązań domowych nie można stosować a korporacyjne są za drogie. wynalazki takie jak SBS często są zbyt mało elastyczne…
i tak ostatnio cabi podesłał linka do bardzo fajnego sprzętu dla SOHO/SMB - rozwiązania NAS dla takiego własnie rynq - proponowane, przez fimrę QNAP. mogąc kupić pełny, niemal bezobsługowy serwer hardware+print server+backup+file server+ftp+WWW+media streaming (xbox, ps3) + kilka innych bajerów w cenie od 1ooo-3ooo PLN - uważam, że rozwiązanie to jest warte uwagi i warte polecenia. pobierznie przejrzałem opinie o tych urządzeniach w necie i wydają się być rewelacyjne.
w ciekawych okolicznościach - bo mając okazję prowadzić prezentacje na HHH, spotkałem się z przedstawicielem firmy DCS. okazuje się, żę firma ta proponuje coś, o czym zastanawiałem się juz jakiś czas temu - czy na polskim rynq jest hosting usług exchange? ponieważ nie musiałem to nie szukałem a rozwiązanie przyszło samo (: hostedexchange to właśnie propozycja dla rynq SOHO/SMB - gdzieś, gdzie nie stać na zakup i samodzielne utrzymanie platformy exchange.
Ile prądu potrzebuje Twój komputer?
Zastanawialiście się kiedyś ile Wasze komputery “zżerają” prądu? Thermaltake nad tym też się zastanawiał i dlatego wyprodukował kalkulator który jest w poniższym linku:
Jest jeszcze Boxee Box (http://www.dlink.com/boxee/) dla tych co nie chca budowac htpc (choc mozna kupic fajne gotowce zotaca czy asrocka)
http://forums.boxee.tv/showthread.php?t=5682 robisz VPNa do stanów i masz wypożyczalnię :)
Brzmi nieźle … czy ktoś z was testował konkurencyjny Logitech Revue?
BOXEE fajne, jednak bazowy XBMC bardziej mi się podoba:)
Ja testuje sobie teraz XBMC na Ubuntu (odpowiednia dystrybucja dla byłego linuxiarza ;] ) ze sterownikiem binarnym nvidii. jest akceleracja H264, wszystko bangla jak trzeba. Ciekawie wyglądałby w tym tandemie http://www.xtreamer.net/Ultra/
Pewnie dla większości wyjdę na oszołoma spod znaku japka :) ale ja tam mam Apple TV2 + XBMC i jak dla mnie wskaźnik cena\jakość\wymagania jest na bardzo zadawalającym poziomie;)
OMG ! I just found an bug in your website! Check if theme is set the right way!Find fix at free movie links