wtorek, 27 października, 2009 - 21:21

Ergonomio! Gdzie jesteś?

Autor: daro | Kategorie: article, society

Przy komputerze trzeba siedzieć prosto. Dość wyświechtany slogan, z którego wszyscy zdajemy sobie sprawę i jednocześnie praktycznie nikt go nie przestrzega. O ergonomii i właściwym miejscu pracy powiedziano wiele i jednocześnie wciąż za mało, to temat na wiele innych artykułów, a może nawet konkurencyjny portal. Problemy z właściwymi miejscem pracy przy komputerze ma każdy, wystarczy przejść się po dowolnym biurze, rehabilitanci dostają zawału na miejscu :-). Co dziwne, w zasadzie potrzeba niewiele, aby zmienić ten stan rzeczy, najczęściej ludzie zwyczajnie nie wiedzą jak to wszystko powinno być ustawione a nadrzędnym celem konfiguracji miejsca pracy, jest taka pozycja monitora, w której nikt nie widzi że oglądasz redtube.com za pieniądze pracodawcy.
Jak ktoś chce się dowiedzieć więcej polecam http://www.zdrowebiuro.pl/ gdzie z zadziwiająco mała ilością marketingu poruszono najważniejsze kwestie.
Do tej pory żyłem w przekonaniu, że tego typu problemy mają “zwyczajni” użytkownicy. Hipoteza legła w gruzach za sprawą… wystawy fotograficznej. Ale po kolei.
Wystawa miała miejsce w warszawskiej Yours Gallery, niestety właśnie została zamknięta. Autor wykazał się nie lada cierpliwością i pomysłem fotografując zawodowych graczy i ich miejsca “pracy”. Sam pomysł i wykonanie bardzo ciekawe, można sobie troszkę poczytać i obejrzeć, o tutaj: http://www.yoursgallery.pl/exhibitions.php?action=details&exh_id=50. Do czego jednak zmierzam?
Można by przyjąć założenie, że młodzi, kreatywni ludzie nałogowo, a w zasadzie zawodowo zajmujący się gamingiem (graniem brzmi jakoś… dziecinnie :-)), zdają sobie chociaż w minimalnym stopniu sprawę z wpływu wysiadywania dziennie godzin przed komputerem w niewłaściwej pozycji… jeśli nie oni, to chociaż ich rodzice. Niestety nie zdają sobie. Po przeanalizowaniu zdjęć z ich “miejsc pracy” 10 na 14 przeczyło wszelkim zasadom ergonomii i zdrowego rozsądku, a idealne nie było żadne. Nieregulowane krzesła, brak podłokietników, nieprawidłowe rozłożenie myszek i klawiatur (na różnych płaszczyznach), czy nawet tak trywialne rzeczy jak nierównoległe ustawienie monitora. Co przy intensywnym wykorzystaniu niemalże gwarantuje trwałe problemy z kręgosłupem i chyba resztą ciała tez. Do końca życia.
Na podanym powyżej linku, widać zdjęcia dwóch “stanowisk pracy” o ile nie wchodzimy w kwestie estetyczną i higienę, to i tak Ci ludzie zdrowi nie będą. Pozostałe zdjęcia, musicie uwierzyć na słowo - przedstawiają identyczną sytuacje. Zastanawiające jest to, że praktycznie wszędzie można zdecydowanie polepszyć sytuacje jedynie poprzez inne ustawienie monitora, czy komputera, nie mówiąc o tym, że na regulowane krzesło dla dziecka dorzucą się prawie wszyscy rodzice, “bo dobre dla syneczka”.
Zastawiam się gdzie jest zatem błąd? Mnie akurat w szkole nauczyli o siedzeniu przy komputerze, pomijając fakt że przerobiłem 4 lata rehabilitacji w Konstancinie i zwyczajnie mam obsesje na tym punkcie. Ale problem musi być gigantyczny, te 14 biurek stanowi przekrój dzisiejszej młodzieży ekstremalnie wykorzystującej komputery. Reszta pewnie siedzi niewiele mniej, tylko zamiast w CS to na fejsbóku. Za 5-10 lat pójdą do pracy (większość już pojedzie - na wózkach inwalidzkich) i zdrowi to oni nie będą. Czy rzeczywiście nikt z tym nic nie robi?

wtorek, 13 października, 2009 - 22:34

Teoria spisku 2.0

Autor: daro | Kategorie: article, ideas

Raz:
Macie picasa 3.5?
http://googleblog.blogspot.com/2009/09/picasa-35-now-with-name-tags-and-more.html
Wśród nowych bajerów rozpoznawanie twarzy - fajny feature. Programik sam skanuje zdjęcia w poszukiwaniu twarzy, a potem automatycznie przyporządkowuje je do konrkentej osoby. Chcecie zobaczyć wszystkie zdjęcia z nexorem? prosze bardzo.
Dwa:
Kojarzycie google street view? Niezle, ulice w stanach można oglądać. A kojarzycie http://www.norc.pl/ Chłopaki chyba z węgier, zrobili tego kilka razy wiecej niż google i moge oglądać na stronie klatke mojego bloku na Targówku, w którym spędziłem sporą cześć życia.
Trzy:
Kto dostał zdjęcie z fotoradaru za przekroczenie prędkości? Ile mamy kamer monitorujących ruch na mieście? Czy ciężko jest zamontować kamerke 360stopni na dachu każdej taksówki czy radiowozu, i przekazywać obraz on-line do jakiegoś centrum danych, po hdspa? wysoka jakośc obrazu na żywo?
Cztery
Łaczymy te opcje: kupujemy od googla czy kogoś tam innego licencje na engine do wyszukiwanie twarzy, zbieramy on-line obraz z kamer z danego miasta + z tych na taksówkach/radiowozach, mielimy to w centrum danych, ktorego sfinasnowanie nie wymaga rezerw NBP, a dwóch, trzech większych firm. Mamy system, który umożliwi nam monitorowanie na bieżąco, praktycznie całej metropolii i znalezienie dowolnej osoby z kilkuminutowym? kilkusendundowym (zależne od mocy przetwarzania) opóźnieniem. Pełna inwigilacja!
Oczywiście to model, choci mi o zwrócenie uwagi na fakt, że mamy w rękach (nie w labolatoriach wojskowych) narzędzia umożliwiające pełną kontrole nad wieloma aspektami naszego życia. Ide o zakład, że coś takiego jak powyżej opisana koncpecja prędzej czy później bedzie (już jest?) w rekach jakiegoś Interpolu czy CIA.
Zaprawde żyjemy w ciekawych czasach.
Ważne: pomysłodawcą całej koncepcji był Wiktor, ja tylko pisałem po zachęcie Nexora :-)

wtorek, 13 października, 2009 - 22:09

samurai

Autor: daro | Kategorie: OT

http://samurai.fm

poniedziałek, 14 września, 2009 - 17:23

Fazy projektu informatycznego

Autor: daro | Kategorie: joke

1. Euforia
2. Cykoria
3. Szukanie winnych
4. Karanie niewinnych
5. Nagradzanie niezaangażowanych

Krótko, zwięźle i na temat.

niedziela, 23 sierpnia, 2009 - 14:41

Kierownik IT na trudne czasy.

Autor: daro | Kategorie: news

Jak wybrać najlepszego managera IT? http://www.w-files.pl/coztymit/kierownik-it-poszukiwany/

niedziela, 9 sierpnia, 2009 - 10:05

Ciekawe czasy

Autor: daro | Kategorie: article, ideas

„Obyś żył w ciekawych czasach” - chińskie przekleństwo, które nie wydaje mi się aż takie złe. Gdy byłem mały, po wielu książkach sf i pierwszych gwiezdnych wojnach w kinie, marzyłem sobie, że w końcu odkryjemy (a w zasadzie zostaniemy odkryci) całe sprzymierzenie kosmicznych ras i włączy ono nas do swojego ugrupowania. Dzięki czemu posiądziemy niewyobrażalną wiedzę, technologię i możliwości i będzie można latać po wszechświecie jak w gwiezdnych wojnach. Choć statystycznie wypada, że gdzieś tam żyją ufoludki, szansa, że ktoś przyleci do nas, i odpali nam w gatisie napęd nadświetlny jest wg mnie stosunkowo nikła. Musimy zatem rozwijać się sami.
Gdy spojrzymy na rozwój technologii IT, choć i tak powstrzymywany usilnie przez marketing (fałszywe prawa Moora itp), to w zasadzie bierzemy udział w giantynczym rozwoju technologicznym. Nie będę nawijał tu o komórkach czy GPS’ie, ale skupmy się chociaż o elektronicznej rozrywce. Gram od ponad 15 lat. Pomijając fakt, że całe granie, które kiedyś było przeznaczone dla dzieci (tak jak komiksy), a teraz stało się gigantycznym rynkiem i biznesem. Powoli przestają dziwić grający dorośli, powoli zaczyna być to traktowane z większa powagą, choć może do uzyskania miana sztuki czeka nas jeszcze trochę czasu (przypomnę, że kiedyś zabraniano młodzieży czytać książek, z uwagi na destrukcyjny – jak to wówczas sądzono - wpływ na młodą psychikę). Każdy z nas widzi rozwój tej branży, każdy pamięta automaty, tetrisa czy boulder dasha. Nie chodzi nawet o kolosalny rozwój grafiki, ale uświadomiłem sobie, że kolejne produkcje, będą tylko lepsze. Lepsze niż niektóre filmy czy książki. Produkcje takie jak „Mass Effect”, czy „Call of duty 4 – Modern Warefare”, biją na głowę większość filmów sensacyjnych, czy kiepskich książek sf. A będzie tego coraz więcej i robionego z większymi budżetami. Zastanawiam się jaki będzie następny krok po takim Modern Warfere 2 (październik 2009), bo że będzie to interaktywny film wojenno – sensacyjny, nie ma żadnych wątpliwości. Nie ma co biadolić nad spadkiem jakości większości produkcji. Tak jak w kinie będzie mainstream dla każuali i hardkorowe produkcje dla hardkorowców. A to że chwilowo wszystkim odbiła szajba na punkcie braku optymalizacji kodów, bo 4GB karty graficzne uciągną wszystko – coż – koszt postepu.
Pozostaje nam czekać, na kolejne epickie produkcje, oraz zastanawiać się, co będzie następne po pseudo 3D. Bo hełmy do VR i “Cretive Smellblaster” (to naprawdę istniało, choć na googlu nie ma nawet zdjęcia!) jakoś się nie przyjęły. Ja na pewno czekam na MW2 i wiem, że nie będzie to gorsze od filmu który ostatnio widziałem.

piątek, 26 czerwca, 2009 - 17:35

Daro powraca - troche żółci nie zaszkodzi

Autor: daro | Kategorie: article

Nie ma to jak wylać swoje żale publicznie, ku uciesze gawiedzi. Zapraszam na głośny powrót.
http://www.w-files.pl/coztymit/

niedziela, 15 marca, 2009 - 21:16

Czy wszyscy mają AD?

Autor: daro | Kategorie: windows

Niestety jeszcze nie, znam kilka instytucji, w których do domeny jeszcze długa droga.
Kojn podesłał ciekawe rozwiązanie:
http://wss.pl/Articles/10430.aspx
Umożliwią wprowadzenie restrykcji dotyczących konfiguracji i pracy na maszynie “prawie” jak polisa.
Hula na Windows XP oraz Windows Vista we wszystkich 32 bitowych edycjach. Czyli NIE DZIAŁA na 64 bitowych.
Jeszcze bezpośredni link na sajt MS: http://www.microsoft.com/windows/products/winfamily/sharedaccess/default.mspx

piątek, 13 marca, 2009 - 16:14

Nastaje czas paraliżu pracy biurowej.

Autor: daro | Kategorie: internet, society

Jeszcze kilka miesięcy temu przepowiadałem, a teraz fikcja staje się rzeczywistością.

http://www.quakelive.com

Pamiętajcie, aby zainstalować DirectX’a na maszynach biurowych - na byle PIV z czipsetem intela na płycie hula jak dziki. Niższych konfiguracji nie testowałem.
Mój nick: darodaro
Czekam na kogoś kto wytestuje jak Quake Live chodzi na lapach z blueconnectem… to bedzie czad :-)

***UPDATE by n.

Umarł stary, zapalony Quake´owiec. Idzie do nieba, a tam św. Piotr zatrzymuje go i mówi:
- Choć byłeś dobry przez całe życie, byłeś dobrym ojcem i mężem, to nie mogę cię wpuścić do nieba.
- A dlaczego?
- Bo kiedy zasiadałeś za kompem, stawałeś się bezlitosnym mordercą. Zabijałeś, paliłeś, burzyłeś co się dało.
- No to co mam zrobić?
- Niestety muszę wysłać cię do piekła, ale za to, że byłeś dobry, to spełnię twoje 3 życzenia, zanim tam pójdziesz.
Quake’owiec zgodził się. I wyraził dwa swoje życzenia:
1. God Mode.
2. Give All.
- A trzecie życzenie?
- Nie trzeba. Zrzucaj mnie na dół.

wtorek, 17 lutego, 2009 - 15:26

Windows i zapomniane hasło

Autor: daro | Kategorie: windows

Czasami zdarza się nawet najlepszym. Albo trzeba czasami po kimś posprzątać.
Do tej pory używałem ERD Commandera w wersji 2005. Tym razem nie pomógł.
Nie wierzyłem, że szukanie w necie pomoże…, a jednak - drugi wpis po haśle “xp pass crack” przenosi nas do stronki:
http://home.eunet.no/pnordahl/ntpasswd/.
Siermiężność jej wykonania gwarantuje niemalże, że ten soft robił starej daty hardkorowiec, a zatem jest szansa, że bedzie działać.
I rzeczywiście: 3MB obraz iso to wszystko co potrzeba aby rozpruć hasło (zmienić na puste).
Autor twierdzi, że pokonuje Windows NT/2k/XP/Vista. Ja wypróbowałem na dwóch XP Prof SP2 z dyskami SATA.

poniedziałek, 29 grudnia, 2008 - 10:25

Ostatni dzwonek na XP.

Autor: daro | Kategorie: windows

Windows XP definitywnie odchodzi do krainy wiecznych łowów.
31 stycznia 2009 jest ostatnim dniem w którym partnerzy OEMowi Microsoftu moga zamawiać Windows XP. Po tym czasie - żegnaj windozo Xp. Zostaje Vista. Pewnie jeszcze przez jakiś czas będzie można dostać w hurtowniach ostatnie sztuki, ale jak ktoś utrzymuje standard XP w małych firmach to ostatni moment aby to kupić.

sobota, 20 grudnia, 2008 - 10:30

GTA IV na PC.

Autor: daro | Kategorie: consoles, curiosity, joke

Jeszcze nie mam, ale ma Wit. Kupie po świetach jak przegram zestaw który mam przygotowany, ale ja nie o tym.

Mam nadzieje, że to nie jest prawda:

niedziela, 7 grudnia, 2008 - 22:00

So do I have!

Autor: daro | Kategorie: curiosity

Stało się. Mikołaj przyniósł nowe C2D i płytę główną, więc pojawiła się Vista (EN x64 SP1). Doznanie tym bardziej ekstatyczne, gdyż ostani “nowy” system który instalowałem był Windowsem XP i miało to miejsce 6 albo 7 lat temu.
Interfejs nie jest szokiem, bo już kilkukrotnie pracowałem przez chwilę na Viście. Postawiłem oczywiście 64 bitową.
Narazie szukam jak włączyć Aero (mam rating 5,7), oraz zastanawiam się nad następującą kwestią:
Jest taka aplikacja jak Internet Explorer (64-bit). Oczywiście chciałem pracować tylko na wypasionym IE który obsługuje rewelacyjne 64 bity. Jednak przeglądanie stron jest utrudnione, gdyż wspomniany IE (64-bit) NIE OBSŁUGUJE technologi flash (albo technologia flash nie obsługuje 64 bitowego IE).
Pytanie: gdzie sens gdzie logika? Kto jest winny: Ms czy Adobe? Czy to Ms rżnie głupa i wypuszcza w sumie bezużyteczny produkt, czy Adobe ma wszystkich w d. i nie wykłada kasy na inwestycje w małopopularną przeglądarke (bardziej prawdopodobne, bo godzina programisty kosztuje). I co jest takiego skomplikowanego w 64 bitowym systemie (albo we flashu) że jedno z drugim nie działa.
Ma ktoś pojęcie?

środa, 22 października, 2008 - 9:41

Pomoc potrzebna

Autor: daro | Kategorie: news

Panowie (i Panie)!

Rzadko się, zdarza, że system jest mądrzejszy od swojego administratora. Staram się zwalczać taką niesubordynacje i tym razem proszę o pomoc:
Mam wypasionego usb sticka - Kingston “DataTraverel Secure - Privacy Edition” - to pełna nazwa. 8GB.
Ten stick ma zainstalowane oprogramowanie kingstona, które go zabezpiecza. Chce się pozbyć tego ścierwa z pena i przerobić go na zwykły, niezabezpieczony, prosty w obsłudze pendrive.
nie moge wywalić tego w żaden sposób. Googlanie nie przyniosło rezultatów.
Czy ktoś ma jakieś doświadczenie w tej materii i może pomóc?
Z góry dzięki za pomoc.

wtorek, 21 października, 2008 - 15:47

Nadchodzi paraliż pracy biurowej

Autor: daro | Kategorie: curiosity, freeware, ideas, internet, society

Panowie, narazie w fazie beta. Nie wiem kiedy będzie premiera. Ale wróżę spore powodzenie.
Ja na pewno będę fanem.

QUAKE III ZA DARMO W PRZEGLĄDARCE:
http://www.quakelive.com/

niedziela, 14 września, 2008 - 20:25

LHC

Autor: daro | Kategorie: ideas, society

Warto chyba zaznaczyć dość istotne wydarzenie, które rozpoczęło się oficjalnie 10 września 2008.
Otóż chłopaki odpalili LHC - czyli Wielki Zderzacz Hadronów - chyba najbardziej skomplikowane urządzenie jakie wymyślił i wyprodukował człowiek. Myślę, że ta informacja powinna się u nas znaleźć z dwóch powodów:
1. Wszystkie nasze zabawki ktoś kiedyś wymyślił. A takie eksperymenty powodują ich powstawanie. Przypomnę że to właśnie towarzystwo z CERN wymyśliło WWW.
2. Podczas badania generują takie ilości danych i tak duża moc jest potrzebna do analizy tych informacji, że aż boje się pomyśleć, co mają za sprzęt tam zgromadzony, który to wszystko przetwarza i magazynuje - jak znajdę jakiś ciekawy opis na pewno wrzucę.
Pogłoski, jakoby podczas zderzania tych wszystkich cząstek może się wyprodukować czarna dziura, która nasz wszystkich pochłonie, wydają się lekko przesadzone, tym bardziej, że pełną moc urządzenia planują osiągnąć za kilka miesięcy - więc mamy jeszcze trochę czasu :-).

Linki dla ciekawych :
http://lhc.fuw.edu.pl/ - Polskie strony LHC
PAP - Strona PAP’u z polskojęzycznymi artykułami na temat LHC.

A dla wszystkich krótka ilustracja poetycka, nieznanego autora:

“Gdy we wnętrzu wielkiej beczki
Dwie pierdolną się cząsteczki
Wtedy zgaśnie światło wszędzie
i ni ch..ja nic nie będzie!”

sobota, 26 lipca, 2008 - 12:02

Powrót do przeszłości.

Autor: daro | Kategorie: curiosity

To zdjęcie jest akutalne, chyba gdzieś z centrum wawy.
Zaciągnięte z Trzaspkrasku

http://www.pawelloroch.com/wawa683.jpg

poniedziałek, 21 lipca, 2008 - 16:02

Gadżet roku

Autor: daro | Kategorie: curiosity, ideas

Z cyklu czego to ludzie nie wymyślą,
ale pomysł jest… co najmniej fajny.
http://www.nabaztag.com/en/index.html

aha, znalazł to Viki.

wtorek, 20 maja, 2008 - 16:07

IT Bullshit Bingo

Autor: daro | Kategorie: article, curiosity, society

Dziś edycja specjalna. Bez polskich znakow, z maca i na goraco.
Z gory uprzejmie prosze o odpierdolenie sie wszystkich bojownikow makintoszy, mam dostep do maka i chce cos napisac na szybko, a nie przekonfigurowywac caly ten pierdolony system, zeby literki napisal, źśółń - to na wszelki wypadek, zeby mi ktos nie wmawial ze nie umiem wlaczyc polskiego pro.
Mialem dzis niewatpliwa przyjemnosc uczestniczyc w dosc miedzynarodowej konferencji, a w zasadzie warsztatach, gdzie ludzie naprawde z calej europy cos tam sobie opowiadaja. Wystepuje tu w roli czarnucha do polaczania kabli i dzieki temu mam dosc dogodna pozycje do komentarzy.
Sprawa pierwsza: co nie dziala. Chronologicznie
Mialem 4 laptopy, jednego macbooka, jeden rzutnik i nieograniczona ilosc telefonow wykrytych po blutucie, o ktorym za moment.
Pierwsze niezadzialalo wyjscie audio z laptopa prezentacyjnego, powodujac u mnie lekka nerwowke i ektremalne wkruwienie jakiegos CEO, ktory akurat prezentowal film. Na szczescie poradzilismy sobie z tym filmem z maca, na ktorego przelaczalem sie za pomoca prywatnego spiltera VGA, ktory przynioslem z domu, bo na miejscu akurat takiego nie mieli (Mariott).
Potem nie dzialal superwazny film wcisniety mi na 5 minut przed prezentacja. Superwazny film byl nagrany na nieopisanej plycie, jeden laptop mial zepsute audio out, na macu, po przegraniu (250 MB w 6 minut - moze to Rumunska plyty cd byla??) film nie zostal rozpoznany jako film (pewnie nie mialem dodatku lasica, ktory rozpoznaje rumunskie filmy). Udalo sie go odpalic na 3 z kolei laptopie. Wkurwienie bylo mniejsze.
Podczas dwukrotnie sprawdzanej videokonferencji za pomoca iChata z Chicago z jakas wazna szycha, po puszczeniu kolesia na pelen ekran, mac z nieznanych przyczyn ucial 1/3 ekranu, na szczescie koles siedzial krzywo i nikt sie nie zorientowal. Biorac po uwage ile kosztuja rozwiazania do telekonferencji firm takich jak Polycom i porownujac to z kosztem lacza z hotelu, uwazam ze poszlo zajebiscie.
Podczas przerwy podeszlo do mnie zagubione dziewcze, podejrzewam z Rosji, sadzac po cyrlicy w telefonie, proszac mnie o przegraie zdjec z telefonu, za pomoca blututa oczywiscie. PC wykryl telefon, posrod 9 innych, wymusil podanie czterocyfrowego kodu, podlaczyl go do PC i na tym sie skonczylo. Podejrzewam, ze nie umiem obslugiwac tej technologii, bo nie wiedzialem jak przegrac te zdjecia. Mac tez wykryl ten telefon (15 innych tez), przydzielil mu 8 cyfrowy kod. Moglem go uzyc w macu jako modem do polaczen gprs albo dial-in, oraz jako zdalnego kontrolera prezentacji. Opcji przegrania zdjec nie bylo. Na szczescie juz nikt z telefonem nie przychodzil.
Sprawa druga: logistyka i organizacja.
Dostawalem prezentacje i filmy we wszystkich mozliwych formatach: mpg na cd, dvd video, pamieci USB. Nie wiem na czym polega fenomen, ze niektorzy potrafia miec przygotowany film na plycie opisanej informacjami (data, temat, format), ktora odpala sie wszedzie, a inni przekazuja nieopisana plyte (wspomiany rumunski CD), z 250 - megowym MPEG’iem, ktory ma zalosna jakosc i odpala sie tylko na co drugim sprzecie. Nieduzym pocieszeniem jest fakt, ze nie tylko u nas nie dziala.
Chwala Bogu, ze wszystkie prezentacje byly w PPT, tu kolejny wielki uklon dla Billa i jego chorej, zaborczej monopolistycznej i jedenoczesnie zbawiennej dla swiata wizji. Gdyby nie ten pieprzony, obecny wszedzie, drogi i znienawidzony Ms Office takie miedzynarodowe wydarzenia nie mialy by technicznej mozliwosci zaistnienia. Gdyby pojawil sie jakis wyzwolony Szwed z prezentacja w Open officie, chyba posikalbym sie ze smiechu.
Kolejne spostrzerzenie: wszechobecny pierdolnik na pulpicie, ktory jest glownym miejscem przechowywania danych jest standardem. To wiecej niz standard, to zelazny, miedzynardowy wzorzec organizacji danych.

ABSOLUTNY BONUS na koniec. Niestety niezwiazany z prezentacja.
Obiekty: nowka sztuka BlackBerry 8800 (orange) i nowka sztuka Dell Lattitude D430 w wersji full wypas (6500 netto).
Zadanie: podlaczyc blackberry do lapa i zsynchronizowac. Stawianie lapa, konfiguracja i klon trwaly 3 dni. Po podlaczeniu blackberry po USB, system wywala bluescreen, natychmiast. Zjebalem autora instalacji i kazalem zrobic to jeszcze raz - instalka, konfiguracja, klon - kolejne 3 dni.
Tym razem sam wzialem obiekty, blackberry zabralem dyrektorowi, wstawilem do niego inna karte sim i przez bite 2 godziny konfigurowalem synchronizacje. Sprawdzilem to w kazda strone.
Final operacji: ide do dyrekcji, klade lapa na stol, wkladam karte SIM dyrektora do jego blackberry, podlaczam po USB i… system wywala bluescreen, natychmiast. SYSTEM WYPIEPRZA sie DO BLUESCREENA, Z POWODU KARTY SIM W TELEFONIE. sam nie wierze w to co pisze ale takie sa fakty. Chyba warstwowy model budowy aplikacji nie zadzialal. Oczywiscie obejdziemy to jakos, ale powoli dostaje paranoi.
To tyle z pola walki z technologia. Na wnioski nie mam sily.

poniedziałek, 12 maja, 2008 - 13:29

Ti-tu.

Autor: daro | Kategorie: curiosity, gaming

Bonus do domu
http://www.youtube.com/watch?v=Vw2kf2l8VOM