Witam, cieszę się i dziękuję zaangażowanym :)
wywiad z Gatesem i Ballmerem i trochę o w7
Na konferencji D6 (All Things Digital) wystąpił w wywiadzie Bill Gates oraz Steve Ballmer - na stronie można obejrzeć dwa 6,5min fragmenty. Tutaj można odnaleźć wywiad wraz z demem Windows 7 - chociaż to bardziej demo multitouch bo z samym w7 nie ma to specjalnego związq. Zastanawia mnie też taki szczegół - dell latitude xt, na którym była pokazówka ponoć ma opcję multitouch sam z siebie…
btw. laska, która prezentuje w7 i pracuje nad nowym interfejsem to ta sama osoba, która wymyśliła nowy interfejs w office. To nie wróży dobrze.. przynajmniej nie dla osób mojego pokroju, bo nowy office jest dla mnie totalnym spowolniniem i utrudnieniem…
Multi-Touch w Win7
MS ogłosił(?) że Win7 będzie miało MultiTouch - pod poniższym adresem filmik z jego działania oraz pełna informacja.
Generalnie wygląda to na MS Surface v 2.0 ;)
http://windowsvistablog.com/blogs/windowsvista/archive/2008/05/27/microsoft-demonstrates-multi-touch.aspx
Win 7 w kontekscie przyszłości słów kilka
Na IDG pojawił się artykuł mówiący o nadchodzącym(?) Windows 7. Generalnie w artykule chodzi o to, że system stanie się (staje się) bardziej wirtualny niż realny. MS podobno “musi” iść w tym kierunku bo czuje konkurencję w postaci google. Można dywagować czy to dobry kierunek czy zły mnie zastanawia tylko jedno. Jeżeli “wyniesiemy” cały system poza PC (Personal Computer) to co nam wtedy zostanie? Po pierwsze na pewno nie Personal Computer tylko Public Computer to po pierwsze a po drugie i najważniejsze co z prywatnością? Jak będzie można zabezpieczyć swoją prywatność skoro użytkownik nie będzie miał na nią wpływu bo nawet nie będzie wiedział co dzieje się z jego danymi, z jego historią sieciową itd itp. Czytałem gdzieś ostatnio o zapewnieniach MS, że będzie dbał o prywatność i żadne dane nie będą wyciekały. Pusty śmiech mnie ogarniał jak to czytałem wiedząc, że ten sam MS w trosce o “prywatność” współpracuje z rządem Chin w zakresie cenzury. Zresztą nie tylko MS ale yahoo, google i pewnie wiele innych. Zmierza to powoli ku kontroli wszystkich przez duże monopolistyczne organizacje (bądź rządy) które(jeśli będą chciały) będą wiedziały co ich użykownicy/obywatele robią.
Jedynym chyba wyjściem z tej sytuacji jest na obecnym etapie jest wspieranie małych firm tworzących systemy Open Source - czym bardziej będzie zdywersyfikowany rynek systemów operacyjnych tym trudniej będzie go kontrolować. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby powiedzielnie MS na szereg mniejszych firm tak jak to miało miejsce z AT&T w 1984 kiedy zostało podzielone w związku z pozycją monopolistyczną. Jednocześnie zdaję sobie z tego sprawę, że jest to obecnie niemożliwe - chociażby z uwagi na szerokie lobby firm, rządów i ludzi które wspierają MS i taki podział z różnych względów byłby im nie na rękę.
Na koniec zagadka - jak myślicie dlaczego w najbiedniejszych krajach z najwyższą stopą korupcji i piractwa jedynym systemem jakiego się używa w szeroko rozumianej administracji jest LEGALNY Windows + Office a w krajach wysoce rozwiniętych z NAJMNIEJSZYM wskaźnikiem korupcji testuje się i wdraża inne rozwiązania (np Holandia) nie związane z MS. Odpowiedź jest chyba prosta.
słów kilka o WinFS - no to będzie czy nie?
Na to pytanie odpowiedź jest dość mętna i można by ją sformuować tak: “bardzo byśmy chcieli żeby był, ale jeszcze nie w najbliższej przyszłości”. Na osnews jest fajny fragmencik odnoszący się do wywiadu z quentinem clarkiem - managerem projektu WinFS. Wywiad wyrywkowo przeczytałem i wnioski są właśnie takie, że emes chciał za dużo na raz. Technologie wymyślone podczas projektowania WinFS można odnaleźć w SQL2oo8 oraz ADO.NET i te technologie i ich rozwój pozwoli dopiero zbudować fundamenty do dalszego myślenia o rozwoju WinFS. Ciekawe tylko, że winFS zapowiadany był w 2ooo roq … no może 2oo2 a SQL 2k8 prawdziwą premierę będzie miał na jesieni (nie mylę się? chyba jest beta nadal). Niezła obsuwa.
A wszystko imho z dwóch powodów - po pierwsze za dużo na raz, po drugie - system plików jest obiektowy a baza relacyjna (FUJ!). System, który próbowali zrobić był (jest?) relacyjno-obiektowy. Przekoncypowane. Do tego realnie działa to nie na zasadzie standardowego systemu plików a raczej sytemu plików wspieranego do-nieprzytomności-rozbudowaną-usługą indexującą - bo zasada była taka - NTFS+relacje przechowywane w bazie. Nie podoba mi się to już z idei.
Najśmiejszy jest fakt, że w przeszłości już taki system istniał - BFS z BeOsa działał na takiej właśnie zasadzie i najprawdopodobniej na nim oparta była idea WinFS. Polecam lekturę (oj długa, ale w wolnej chwili fajnie sobie przejrzeć) historii systemów operacyjnych (i nie tylko - polecam poczytać kto-z-kim-jak-dla-czego-i-po-co).
A mi wystarczyłyby takie ficzery:
- nagłówek pliq jako oddzielny rekord (plik=nagłówek+data+pola dodatkowe znane z wielu protokołów). To pozowliłoby zrezygnować z jednego z najgłupszych pomysłów jakie powstały wraz z windowsem - czyli utworzenie relacji (TFU!) rozszeżenie pliq->aplikacja. W większości systemów operacyjnych aplikacja jest wyliczana na podstawie typu nagłówka co daje większą elastyczność i bezpieczeństwo (nazwy są wyłącznie wizualizacją dla użytkownika a nie podstawą decyzyjną dla systemu)
- rezygnacja z modelu katalog/plik na rzecz keywords/rekord - to imho dość logiczne. Przy modelu katalog/plik plik jest traktowany jako jedna całość podczas, gdy można go podzielić i traktować jak rekord.. czy też raczej jako obiekt, którego jednym z atrybutów jest np. BODY (binaria). Ciekaw jestem czy dożyje przejścia świata na bazy obiektowe… nie zapowiada się niestety - światek baz danych utknął w średniowieczu przypominając mi SteamFantasy - przyszłość, w której techlonogia zamiast w kierunq elektryczności rozwinęła technologię opartą na silnikach parowych q:
Do każdego pliq można zdefiniować keywordsy - co realizuje wiele opcji nadal - zastępstwo symlinków/junktion, łatwość katalogowania/sortowania - te same dane zależnie od zapytania zostaną zwrócone dla konkretnego słowa kluczowego. - dodajmu do tego indexowawnie po treści (nazw nie ma… może być ew. atrybut ‘description’), bo łatwo sobie teraz wyobrazić zapytanie “wyszukaj obiektów typu mail ze słowem ‘aaa’ w atrybucie body”. Załączniki trzymane jako oddzielne obiekty (realizacja SIS).. ehhh
niby mało a tak wiele - najwyraźniej nie jest to proste skoro nikt tego nie zrobił, chociaż moja teoria spisq jest taka, że wynika to z przyzwyczajeń myślowych bo nawet w relacyjnych bazach daje się to zrobić q:
Nie rozumiem na czym polega ten problem styq “data conteiner” którymi są od lat bazy danych a obsługą pliq. Przecież wymodelować bazę odpowiadającą np. NTFSowi można choćby w MySQL bo jego budowa jest dość trywialna, a więc problem zawęża się do napisania sterownika, który będzie pobierał dane z bazy…
Może kiedyś zrozumiem…
18 ficzerów których nie ma w vista
PC word opublikował art prezentujący listę 18 ficzerów, których w vista nie ma, a zdaniem autora być powinny. Znajdują się tam przemyślenia mac’owca na temat tego co w leopardzie jest a czego w vista nie upchnęli.
Z całego artu najbardziej podoba mi się kilka fajnych linków do tooli, których nie znałem, a wydają się bardzo przydatne. Co więcej - widać duszę GPLowca, bo linki są do freewareów:
- najciekawszy tool [bo stricte systemowy] to shadow explorer - zastanawiałem się nad czymś takim, zwłaszcza po wprowadzeniu do w2k8 funkcjonalności mountowania snapshotów robionych ntdsutil’em. Rzecz, o której warto pamiętać
- livelook.net czyli funkcjonalność ‘pokaż mi swój desktop’ via www - bez konieczności posiadania konkretnego IM, co jest czasem bardzo cenne.
można też znaleźć coś bardziej do modyfikacji desktopu:
- objectdock zmieniajacy taskbara
- stickies darmowa alternatywa dla osób nie posiadających onenote
- iEx do modyfikacji wyświetlania thumbnaili
- oraz dexpot jako alternatywa do ms virtual desktop managera
…I poza kilkoma fajnymi linkami art jest qpą śmiecia. Nie wiem ile ma instalka OSX oraz ile ten zajmuje miejsca na dysq, ale niektóre dystrybucje Linuxa mają po kilka DVD - jak zrobie mirror siteu z freewarami to też mogę wyprodukować vista, która będzie miała wszystko. A chwilę później pokazłby się art jakiegoś opensoursowca wyśmiewającego, ileż to miejsca na dysq potrzeba na system. Zgodzę się natomiast, że powinna być jakaś inicjatywa wspierana przez emesa, gdzie byłoby coś aka opisywane nt. ubuntu repozytorium programów. Bo o ile siteów z freewarwe’ami nie braqje, to ciężko się przez cały śmietnik przegrzebać nawet osobom doświadczonym.
Ciekawostką jest też wyliczenie jako wady, że serwer WWW nie jest standardowo instalowany. Zdaje się, że autor artu nie za bardzo zna statystyki i nie przejmuje się bezpieczeństwem - bo ilu użytkowników potrzebuje serwera WWW na swojej stacji?? Pada też zdanie o wsparciu POSIXa, które w końcu zostało wyłączone przez ostatnie kilkanaście lat nikt tego nie używał - chyba, że na serwerze korzysta się z SFU, albo na stacji ktoś bawi się cygwinem - ale znów, jaki to procent, żeby miało działać w systemie?
Najbardziej jednak rozśmieszyło mnie wskazywanie cover flow jako ficzera z listy “top 18 koniecznych”. ROTFL. Przypomina mi się taki tool, który został zaliczony do “top upadków w sofcie” - nie pamiętam nazwy… joe? taki pomocnik na wzór którego w office pojawiły się potem postacie-pomocnicy. W czasach kiedy system był na kilku dyskietkach jego instalacja zabierała kilkanaście q: osobiście wszystkie animki i tego rodzaju ficzery wyłączam w pierwszej kolejności [DZIĘKI CI EMESIE, ŻE ZMIENIŁEŚ DEFAULTY - w końcu ten obsrany piesek przy wyszukiwaniu został uśpiony,a office nie wita jakimś cholernym spinaczem!]. Jest to oczywiście rzecz gustu, ale do top 18 na pewno takie rzeczy się nie kwalifiqją i w żaden sposób nie zwiększają funkcjonalności systemu [raczej odwrotnie - takie rzeczy powinny być w ‘accessibility options’ dla osób upośledzonych umysłowo (; ].
nie tylko kaczory są homofobami
Polecam przeczytanie tej informacji - chciałoby się krzyknąć “O CO C’MON?!”. Na jakiej w ogóle zasadzie firma IT może preferować lub nie preferencje sexualne??
Internet na świecie
Dziwny raport o wykorzystaniu Internetu na świecie. Czemu dziwny? Gdzie np. estonia - najlepiej uinternetowione państwo świata? USA na 15 miescu? Polska na 26? Japonia na drugim??! Co oni biorą pod uwagę - ilość lodówek i mikrofal podłączonych do netu?
To jakiś bullshit.
community games dla XBOX
Obiecany ficzer - darmowe gry tworzone przez społeczność - właśnie został uruchomiony jako beta. Dostępny ma się rozumieć dla klientów ‘premium’, czyli gry są ‘za darmo ale po zapłaceniu’. Niemniej podoba mi się bardzo pomysł i mam nadzieję, że pozwoli wszystkim na dużo darmowej rozrywki i nowych pomysłów.
Przy okazji - zauważyłem, że w stanach dość modnym pojęciem staje się ‘demokratyzacja’. Śmieszne jest to, że tak na prawdę powinno mówić się ‘komunizacja’ - bo słowa tego używa się w kontexcie “upublicznia dla wszystkich”. skoro “dla wszystkich” i “za darmo” (czy też za bardzo niewiele) to jaki to ma związek z demokracją? Jedyne co w przypadq opisywanych wyżej gier, demokracja może polegać na systemie oceniania przez community. Ale “demoratyzacja wirtualizacji” (bo w takim kontexcie to słyszałem - o hyper-v) to jakieś nieporozumienie. Wydaje mi się, że problem leży w naturze amerykanów, którzy mają dwa skrajne zboczenia - gloryfikacja demokracji i demonizacja komunizmu. Dupokracja to pułapka bez wyjścia, a komuna w małych społecznościach sprawdza się idealnie - a przykładów w IT jest nie mało wskazujących i na większe COMMUNITIES [komuny!] - bo i sam Internet powstał na idei dzielenia się informacją, cała społeczność Linuxa itp itd…
I tak do słownika trafiają takie przekłamane krzaki, wymyślane przez skrzywionych paradygmatyków.
OT: mech to czy motor?
ciekawy pomysł, ciekawy design rodem z filmu anime… chętnie bym to cudo potestował (:
Porownanie wydajnosci SP2 i SP3 w XPku
Takie tam porównanie które wykazuje, że SP3 instalujesz dla bezpieczeństwa,a nie poprawy wydajności.
Można się zapoznać z nim tutaj.
ODF, PDF i XMS w MS Office 2007 SP2
W pierwszej połowie przyszłego roku MS maja dodać obsługę nowych formatów.
Ponieważ tak czy siak użytkownicy radzą sobie dodatkowym softem to czysta formalność i najwyższy czas.
vista i wersje językowe
podczas gdy wychodził SP1 dla visty toczyłem dysqsję na temat tego, czy można zainstalować SP1 en dla wersji polskiej. Wtedy jeszcze nie byłem pewien odpowiedzi, ale zamieszczam to jako ciekawostkę:
vista została mocno skomponentyzowana. Jednym z pozytywnych efektów jest oddzielenie części “textu” od “logiki” - co było uprzenio mocno zaniedbywane przez emesa. Kiedy wychodzi np. Service Pack dla systemu - jest on uniwersalny.. prawie. Można zainstalować wersję ang w polskim systemie, i będzie to działało prawidłowo, jednak część komunikatów [np. opisy błędów, któe pojawiły się w nowej wersji biblioteki] wyświetlać się będą w ‘default language’ czyli w wersji ang. Podobnie budowane są wszystkie nowe aplikaje - i tak np. office 2k7 w końcu łatwo sie customizuje pod względem interfejsu języka i słownika [słownik jest płatny niestety] po prostu dogrywając pliki języka do odpowiedniego katalogu.
piszę to, ponieważ są to drobne szczegóły, które jednak bardzo świadczą o tym jak wiele w systemie się zmieniło, i że nawet jeśli vista nie jest jeszcze tym na co świat czekał, to emes jest na dobrej drodze, żeby zrobić produkt łączący zalety win i lin - i oby tym właśnie stało się win7.
trochę przerażających liczb
zastanawialiście się kiedyś ile serwerów ma np. Microsoft? w ksiązce “google story” jest trochę wzmianek o rozbudowie platformy sprzętowej googla ale niestety nie padają żadne liczby. Wiadomo tylko, że są to specjlnie modyfikowane serwerki. W tym newsie pada informacja o tym, że emes będzie w stanie umieścić 3oo.ooo serverów w “container farm” na pierwszym piętrze data center w chicago. Ciekawe ile jest pięter… Następnie można przeczytać, iż ilość serwerów zwiększa się o 1o.ooo miesięcznie (SIC!). braqje troche informacji ale zakładam, że chodzi o “serwery=maszyny fizyczne” a nie systemy (virtual). tutaj można sobie zobaczyć dwa filmiki o narzędziu ’scry’ które pozwala rozplanować położenie - ale głównymi problemami są oczywiscie kwestie zasilenia i oziębienia takiego czegoś.
tak dygresyjnie: zastanawialiście się że żeby ogrzać coś potrzeba energii.. a żeby oziębić trzeba jeszcze więcej energii? a gdyby tak wymyśleć sposób żeby np takie data center odprowadzały ciepło, które byłoby przerabiane na energia, która służyłaby do ich dalszego oziębienia? (;
Widziałem infrastruktury z kilqsetoma serwerami. Zdarzyło mi się trafić do miejsca gdzie liczby były w okolicy 1ooo serwerów… ale 3oo-qrva-tysięcy jest liczbą z kosmosu (toć to prędkość światła!). Chciałbym sobie czymś takim pozarządzać - ciekawe czy system center skaluje się do takich rozmiarów.
jak by wygłądały samoloty, gdyby budowali je software-developerzy
ostatnio gibon przypomniał stary text “jak by wyglądały samochody…” to z dzisiejszym klimatem - jeszcze jedna reklama, tym razem dla developerów.
IT Bullshit Bingo
Dziś edycja specjalna. Bez polskich znakow, z maca i na goraco.
Z gory uprzejmie prosze o odpierdolenie sie wszystkich bojownikow makintoszy, mam dostep do maka i chce cos napisac na szybko, a nie przekonfigurowywac caly ten pierdolony system, zeby literki napisal, źśółń - to na wszelki wypadek, zeby mi ktos nie wmawial ze nie umiem wlaczyc polskiego pro.
Mialem dzis niewatpliwa przyjemnosc uczestniczyc w dosc miedzynarodowej konferencji, a w zasadzie warsztatach, gdzie ludzie naprawde z calej europy cos tam sobie opowiadaja. Wystepuje tu w roli czarnucha do polaczania kabli i dzieki temu mam dosc dogodna pozycje do komentarzy.
Sprawa pierwsza: co nie dziala. Chronologicznie
Mialem 4 laptopy, jednego macbooka, jeden rzutnik i nieograniczona ilosc telefonow wykrytych po blutucie, o ktorym za moment.
Pierwsze niezadzialalo wyjscie audio z laptopa prezentacyjnego, powodujac u mnie lekka nerwowke i ektremalne wkruwienie jakiegos CEO, ktory akurat prezentowal film. Na szczescie poradzilismy sobie z tym filmem z maca, na ktorego przelaczalem sie za pomoca prywatnego spiltera VGA, ktory przynioslem z domu, bo na miejscu akurat takiego nie mieli (Mariott).
Potem nie dzialal superwazny film wcisniety mi na 5 minut przed prezentacja. Superwazny film byl nagrany na nieopisanej plycie, jeden laptop mial zepsute audio out, na macu, po przegraniu (250 MB w 6 minut - moze to Rumunska plyty cd byla??) film nie zostal rozpoznany jako film (pewnie nie mialem dodatku lasica, ktory rozpoznaje rumunskie filmy). Udalo sie go odpalic na 3 z kolei laptopie. Wkurwienie bylo mniejsze.
Podczas dwukrotnie sprawdzanej videokonferencji za pomoca iChata z Chicago z jakas wazna szycha, po puszczeniu kolesia na pelen ekran, mac z nieznanych przyczyn ucial 1/3 ekranu, na szczescie koles siedzial krzywo i nikt sie nie zorientowal. Biorac po uwage ile kosztuja rozwiazania do telekonferencji firm takich jak Polycom i porownujac to z kosztem lacza z hotelu, uwazam ze poszlo zajebiscie.
Podczas przerwy podeszlo do mnie zagubione dziewcze, podejrzewam z Rosji, sadzac po cyrlicy w telefonie, proszac mnie o przegraie zdjec z telefonu, za pomoca blututa oczywiscie. PC wykryl telefon, posrod 9 innych, wymusil podanie czterocyfrowego kodu, podlaczyl go do PC i na tym sie skonczylo. Podejrzewam, ze nie umiem obslugiwac tej technologii, bo nie wiedzialem jak przegrac te zdjecia. Mac tez wykryl ten telefon (15 innych tez), przydzielil mu 8 cyfrowy kod. Moglem go uzyc w macu jako modem do polaczen gprs albo dial-in, oraz jako zdalnego kontrolera prezentacji. Opcji przegrania zdjec nie bylo. Na szczescie juz nikt z telefonem nie przychodzil.
Sprawa druga: logistyka i organizacja.
Dostawalem prezentacje i filmy we wszystkich mozliwych formatach: mpg na cd, dvd video, pamieci USB. Nie wiem na czym polega fenomen, ze niektorzy potrafia miec przygotowany film na plycie opisanej informacjami (data, temat, format), ktora odpala sie wszedzie, a inni przekazuja nieopisana plyte (wspomiany rumunski CD), z 250 - megowym MPEG’iem, ktory ma zalosna jakosc i odpala sie tylko na co drugim sprzecie. Nieduzym pocieszeniem jest fakt, ze nie tylko u nas nie dziala.
Chwala Bogu, ze wszystkie prezentacje byly w PPT, tu kolejny wielki uklon dla Billa i jego chorej, zaborczej monopolistycznej i jedenoczesnie zbawiennej dla swiata wizji. Gdyby nie ten pieprzony, obecny wszedzie, drogi i znienawidzony Ms Office takie miedzynarodowe wydarzenia nie mialy by technicznej mozliwosci zaistnienia. Gdyby pojawil sie jakis wyzwolony Szwed z prezentacja w Open officie, chyba posikalbym sie ze smiechu.
Kolejne spostrzerzenie: wszechobecny pierdolnik na pulpicie, ktory jest glownym miejscem przechowywania danych jest standardem. To wiecej niz standard, to zelazny, miedzynardowy wzorzec organizacji danych.
ABSOLUTNY BONUS na koniec. Niestety niezwiazany z prezentacja.
Obiekty: nowka sztuka BlackBerry 8800 (orange) i nowka sztuka Dell Lattitude D430 w wersji full wypas (6500 netto).
Zadanie: podlaczyc blackberry do lapa i zsynchronizowac. Stawianie lapa, konfiguracja i klon trwaly 3 dni. Po podlaczeniu blackberry po USB, system wywala bluescreen, natychmiast. Zjebalem autora instalacji i kazalem zrobic to jeszcze raz - instalka, konfiguracja, klon - kolejne 3 dni.
Tym razem sam wzialem obiekty, blackberry zabralem dyrektorowi, wstawilem do niego inna karte sim i przez bite 2 godziny konfigurowalem synchronizacje. Sprawdzilem to w kazda strone.
Final operacji: ide do dyrekcji, klade lapa na stol, wkladam karte SIM dyrektora do jego blackberry, podlaczam po USB i… system wywala bluescreen, natychmiast. SYSTEM WYPIEPRZA sie DO BLUESCREENA, Z POWODU KARTY SIM W TELEFONIE. sam nie wierze w to co pisze ale takie sa fakty. Chyba warstwowy model budowy aplikacji nie zadzialal. Oczywiscie obejdziemy to jakos, ale powoli dostaje paranoi.
To tyle z pola walki z technologia. Na wnioski nie mam sily.
Analiza jąder ;)
Ukazała się analiza badania jąder systemów Linux, Windows, FreeBSD i Solarisa. Pod poniższym adresem znajduje się całe opracowanie. http://www.spinellis.gr/pubs/conf/2008-ICSE-4kernel/html/Spi08b.html

MISTRZ!!!
Dobre, dobre :-)